Zupa krem z kalarepy

Pierwszy raz ugotowałam zupę z kalarepy. Bardzo lubię kalarepę, ale do tej pory jadłam ją tylko na surowo. O tej porze roku kalarepa jest najlepsza, soczysta, chrupiąca i bez twardych włókien. Zupę doprawiłam tylko solą i pieprzem, nie chciałam zdominować delikatnego smaku kalarepy mocniejszymi przyprawami. Efekt końcowy był bardzo zadowalający. Wyszedł delikatny krem o lekko słodkawym smaku. 


Zupa z kalarepy

2 łyżki oliwy
1 mała cebula, obrana i pokrojona w kostkę
1 ząbek czosnku, obrany i pokrojony w plasterki
3 średnie kalarepy (łączna waga około 1 kg, przed obraniem)
1 litr wywaru warzywnego
koperek, opcjonalnie  - do podania
sól i pieprz

Do garnka wlewamy oliwę, dodajemy pokrojoną cebulę i czosnek, podduszamy kilka minut, do czasu aż warzywa zmiękną.
Kalarepę obieramy i kroimy w kostkę.
Do podsmażonych warzyw dodajemy kalarepę i wywar warzywny. 
Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy około 15 minut. W tym czasie kalarepa powinna zmięknąć, ale nie rozgotować się.
Ugotowaną zupę lekko przestudzamy i miksujemy na gładki krem.
Doprawiamy solą i pieprzem.

Gorącą zupę podajemy ze świeżym koperkiem i odrobiną oliwy.
Smacznego!

Marokańska harira na zimowe dni

Uwielbiam zupy, mogłabym jeść zupy przez cały dzień. Odwrotnie jest ze słodyczami, nie przepadam za nimi. Czasami nawet przez kilka tygodni nie mam ochoty na słodycze. Nie wynika to z narzuconej diety, taka moja natura, wolę smak słony. Często zdarza się, że kiedy dzieci jedzą słodki podwieczorek, ja odgrzewam sobie kolejną porcję zupy.  
W zimie uwielbiam jeść zupy rozgrzewające, z dużą ilością przypraw i obowiązkowo gęste.  Taka właśnie jest harira, marokańska zupa z ciecierzycy, spełnia wszystkie wymogi mojej idealnej zupy zimowej.  U mnie w wersji bezmięsnej. Ciecierzyca i soczewica doskonale zastępują białko zwierzęce, zupa jest bardzo sycąca.  

DSC_2752.jpg


Harira

Inspiracja: "Jamie Magazine" , Jan16


3 łyżki oliwy z oliwek
2 małe lub 1 duża cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę
2 łodygi selera naciowego, pokrojone
2 marchewki, obrane i pokrojone w drobną kostkę
2 ząbki czosnku, obrane i wyciśnięte przez praskę
2 cm kawałek imbiru, obrany i starty
1 łyżka mielonego kuminu
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżki cynamonu
1/2 łyżki mielonej kolendry
2 liście laurowe
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 l wywaru warzywnego
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
1 i 1/2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
400 g passaty pomidorowej lub pomidorów z puszki (pokrojonych)
opcjonalnie harissa lub ostra papryka, według potrzeb
natka pietruszki lub świeża kolendra, drobno posiekane

Opcjonalnie do podania  jogurt naturalny, sok z limonki, daktyle i pieczywo typu flatbread. Bez tych dodatków zupa smakuje również dobrze.

W dużym garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy pokrojoną cebulę i podsmażamy na małym ogniu przez 5 minut.

Dodajemy seler i marchewkę i podsmażamy 10 min, mieszając od czasu do czasu.

Dodajemy czosnek, imbir, kumin, kurkumę, cynamon, kolendrę i liść laurowy i podsmażamy jeszcze 2 minuty.

Dodajemy koncentrat pomidorowy i soczewicę, zalewamy całość wywarem warzywnym, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 10 min.

Dodajemy ciecierzycę i passatę pomidorową, doprawiamy pieprzem i sosem sojowym lub solą. Opcjonalnie możemy doprawić harissą lub ostrą papryką, jeśli ktoś lubi ostre potrawy. Gotujemy kolejne 10 minut lub do czasu, aż soczewica się ugotuje.

Przed podaniem posypujemy zupę natką pietruszki lub świeżą kolendrą.

Tradycyjnie zupę doprawia się na talerzu sokiem z limonki i naturalnym jogurtem, a zagryza daktylami.

DSC_2752.jpg

Smacznego!

Boczniak w zupie

Jeśli ktoś tęskni za flaczkami, a niekoniecznie chce wracać do tych oryginalnych, to polecam wersję wegetariańską - z boczniaków.

 

Flaczki z boczniaków

2 łyżki oliwy z oliwek lub klarowanego masła
1 cebula, obrana i drobno posiekana
2 liście laurowe
1 ziele angielskie
1 mała marchewka
1 mała pietruszka
1/4 małego selera
400g boczniaków
1,5 - 1,7 litra wywaru warzywnego
1 łyżka słodkiej papryki
2 łyżki majeranku
sos sojowy lub tamari
sól
pieprz
opcjonalnie ostra papryka lub sos tabasco


W garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę, liść laurowy, ziele angielskie i podsmażamy na małym ogniu do czasu aż cebula zmięknie (około 10 min).

Marchewkę, pietruszkę i seler obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Dodajemy warzywa do cebuli i podsmażamy na małym ogniu przez 5 minut.

Boczniaki oczyszczamy i kroimy w paseczki (kapelusze 5 mm szerokości, nóżki cieniej). Pokrojone grzyby dodajemy do warzyw i podsmażamy około 10 minut.

Dodajemy wywar warzywny, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień, doprawiamy sosem sojowym lub tamari, solą i pieprzem. Gotujemy do czasu aż grzyby zmiękną. U mnie zajęło to 25 minut. 

Pod koniec gotowania dodajemy majeranek i jeśli trzeba, to dolewamy jeszcze wywaru lub wody i ponownie doprawiamy. Osoby lubiące dania pikantne mogą dodać ostrą paprykę lub doprawić zupę na talerzu sosem tabasco.

Smacznego!

Zupa z pasternaku i fasoli

Namawiam przed Świętami do ugotowania kremu z pasternaku i fasoli. Pasternak to, obok topinamburu, kolejne zapomniane warzywo, które powraca do łask. Wyglądem przypomina korzeń pietruszki, w smaku jest słodki i bardzo aromatyczny.  Zawiera sporo witamin z grupy B i potasu.


Zupa krem z pasternaku i białej fasoli


inspiracja: "Jamie Magazine" Nov '14

3 łyżki oliwy
1 cebula, obrana i pokrojona
2 duże pasternaki, obrane i pokrojone 
listek laurowy
około 200 g ugotowanej, białej fasoli lub zawartość puszki 420g
5 listków świeżej szałwii
1 litr wywaru warzywnego
sól
pieprz

Chipsy z pasternaku

1 pasternak
oliwa z oliwek
sól

Dodatkowo do podania olej sezamowy i uprażony sezam.

W garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę, lekko solimy i szklimy na małym ogniu przez około 5 minut.

Dodajemy szałwię, liść laurowy i pasternak i podsmażamy kolejne 5 minut.

Dodajemy wywar warzywny i fasolę, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy około 15 minut lub do czasu aż pasternak zmięknie.

Wyjmujemy listek laurowy i przestudzoną zupę miksujemy w blenderze na gładki krem. Przelewamy do garnka i jeśli zupa jest za gęsta, to dolewamy trochę wywaru warzywnego lub wody. Doprawiamy solą i pieprzem.

Piekarnik rozgrzewamy do 180° C.

Pasternak obieramy i kroimy na cieniutkie plasterki, najlepiej przy pomocy noża do obierania warzyw.

Plasterki układamy na płytkiej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przy pomocy pędzelka smarujemy oliwą i lekko solimy.

Pieczemy do momentu kiedy końcówki przyrumienią się. Trzeba uważać, żeby nie spalić!

Plasterki zaraz po wyjęciu z piekarnika są miękkie, ale po wystudzeniu na kratce robią się suche i chrupiące.

Gorącą zupę podajemy z chipsami z pasternaku, odrobiną oleju sezamowego i prażonym sezamem.
Chipsy możemy zastąpić grzankami.

Smacznego!


Zupa z pieczonej papryki i pomidorów

Jak co roku z wakacji w Polsce wróciliśmy ze skrzynką pysznych, działkowych pomidorów. Okazało się, że pomidory są już mocno dojrzałe i trzeba je jak najszybciej zjeść. Kilka mocno dojrzałych egzemplarzy wykorzystałam do ugotowania zupy z poniższego przepisu.

 

Zupa z pieczonej papryki i pomidorów


źródło: "Jamie Magazine" Jun '14, Summer Loving


3 duże czerwone papryki
750 g dojrzałych pomidorów, przekrojonych na pół
1 cebula, obrana i pokrojona w piórka
6 ząbków czosnku, nieobranych  ze skórki
3 łyżki oliwy z oliwek
500-600 ml wywaru warzywnego
sól, pieprz
świeża bazylia
opcjonalnie sos tabasco

Piekarnik rozgrzewamy do 180° C.
Dużą, płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia.

Z jednej strony blachy układamy papryki. Na pozostałej części rozkładamy pomidory, cebulę i czosnek, skrapiamy oliwą i przykrywamy folią aluminiową. Paprykę pieczemy bez przykrycia!

Warzywa wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 35-40 minut, do czasu aż papryka zacznie się przypiekać, a warzywa pod folią zmiękną.

Wyjmujemy warzywa z piekarnika, folię zdejmujemy z pomidorów i przykrywamy nią paprykę (to ułatwi zdjęcie skórki z papryki).  Odstawiamy warzywa do przestygnięcia. 

Z ostudzonej papryki i pomidorów zdejmujemy skórkę, a następnie wyjmujemy nasiona.

Czosnek obieramy ze skórki.

Wszystkie warzywa wrzucamy do blendera, dodajemy wywar warzywny i miksujemy na gładki krem.

Przelewamy zupę do garnka, podgrzewamy i doprawiamy solą, pieprzem i opcjonalnie sosem tabasco.

Zupę podajemy na ciepło lub na zimno, ze świeżą bazylią i odrobiną oliwy.
 
 Smacznego!

Warzywa psiankowate 2014
Pora na pomidora!

Chłodnik zagraniczny

Przepis na chłodnik z buraków, dla mieszkających daleko od kraju. Nie zawsze da się upolować botwinkę lub  chard, ale chłodnik z samych buraków też nie jest zły.

Mój chłodnik jest gęsty i bardziej buraczany niż mleczny. Obowiązkowo musi odstać kilka godzin w lodówce, żeby nabrać mocy :-).

Proporcje jogurtu i wywaru można oczywiście zmieniać zgodnie z upodobaniami.

 

Chłodnik z buraków

3 średnie buraki, waga razem około 700 g
1 l wywaru warzywnego (bez tłuszczu)
800 ml naturalnego jogurtu
1 długi ogórek szklarniowy lub kilka ogórków gruntowych 
kilka rzodkiewek (opcjonalnie)
spora garść posiekanego koperku

sól i pieprz

do podania, jajka ugotowane na twardo


Buraki obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Przekładamy buraki do garnka, zalewamy wywarem warzywnym i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy do miękkości, na średnim ogniu (15 - 20  min). Zdejmujemy z ognia i mocno doprawiamy solą. Można nawet troszkę przesolić bo do wywaru dodamy jeszcze sporo jogurtu. Doprawiony barszcz odstawiamy do zupełnego wystudzenia.

Ogórka i rzodkiewkę kroimy w drobną kostkę i dodajemy do zupy. 

Dodajemy jogurt i bardzo dokładnie mieszamy. 

Wstawiamy chłodnik do lodówki i zostawiamy na kilka godzin, najlepiej na noc.

Przed podaniem dodajemy  posiekany koperek, dokładnie mieszamy i jeśli trzeba to jeszcze raz doprawiamy solą.

Chłodnik podajemy z ugotowanym na twardo  i pokrojonym jajkiem.  
Każdą porcję możemy  dodatkowo udekorować pokrojonym drobno ogórkiem, rzodkiewką i koperkiem.

Smacznego!

Topinambur w roli głównej

Topinambur/słonecznik bulwiasty/Jerusalem artichoke - zapomniane warzywo o którym wspominałam w ostatnim wpisie - klik, doskonałe źródło inuliny. Topinambur ma delikatny orzechowo - ziemisty smak i  może być jedzony na surowo (w niedużych ilościach, nadmiar może spowodować problemy żołądkowe) lub po obróbce termicznej. Świetnie nadaje się do gotowania na parze, smażenia na maśle i gotowania w bulionie (zupa). Jak pisze Nigel Slater w "Tender, Volume I", najlepszym towarzystwem dla topinamburu są: natka pietruszki, sok z cytryny, masło, orzechy włoskie i laskowe, liść laurowy, śmietana oraz krewetki. Ja dodałabym jeszcze sezam.  

DSC_9350.jpg
DSC_9373.JPG

 

Zupa z topinamburu 

2 porcje

 

2 łyżki oliwy z oliwek lub klarowanego masła

1 cebula, obrana i pokrojona

1 ząbek czosnku, obrany

1 liść laurowy

1/2 kg topinamburu

500 ml wywaru warzywnego

sól

pieprz

 

Proponowane dodatki do zupy:

  • olej sezamowy lub z orzechów włoskich
  • chipsy z topinamburu
  • sezam
  • prażone orzechy włoskie

Do garnka wlewamy oliwę, dodajemy listek laurowy, cebulę i czosnek i szklimy na małym ogniu przez około 10 minut. 

Odkładamy jeden topinambur (zrobimy z niego chipsy), a resztę obieramy, natychmiast kroimy w plastry i wrzucamy do garnka z podsmażoną cebulą.  Smażymy na małym ogniu przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu. 

Bulwy po obraniu bardzo szybko ciemnieją więc trzeba je natychmiast poddać obróbce termicznej lub wrzucić do wody z dodatkiem soku z cytryny. 

Dodajemy wywar warzywny, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na średnim ogniu przez około 25 minut lub do czasu, aż warzywa zmiękną. Doprawiamy solą i pieprzem, zdejmujemy z ognia i lekko przestudzamy.

Przelewamy zupę do blendera i miksujemy na gładki krem. Jeśli zupa jest za gęsta to dodajemy jeszcze trochę wywaru warzywnego. Na koniec jeszcze raz doprawiamy.

Chipsy z topinamburu

Piekarnik rozgrzewamy do 180° C.

Topinambur obieramy i przy pomocy noża do obierania warzyw kroimy na bardzo cieniutkie plasterki. Skrapiamy oliwą, układamy na płaskiej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika. Pieczemy w termoobiegu, do czasu aż nabiorą złotego koloru (trzeba pilnować żeby się nie spaliły). Czas pieczenia zależy od grubości plasterków.

 

Przed podaniem zupę podgrzewamy, rozlewamy do miseczek, skrapiamy olejem sezamowym, układamy na wierzchu chipsy i posypujemy sezamem.

DSC_9365.jpg

Smacznego!



Zupa z ciecierzycy i szpinaku

Gotując  po raz pierwszy wielką porcję tej zupy byłam przekonana, że będziemy mieć obiad na trzy dni. Niestety bardzo się pomyliłam, bo już w połowie drugiego dnia, wyskrobywałam resztki zupy z dna wielkiego garnka. Ta zupa na pewno trafia na listę naszych ulubionych dań zimowych.

Ja zdecydowałam się na wegetariańską wersję, ale jeśli ktoś ma ochotę na mięsną wkładkę to można dodać do zupy hiszpańską kiełbasę chorizo lub kawałek wędzonki.

DSC_8138.JPG


DSC_8163.jpg

Zupa z ciecierzycy i szpinaku

przepis modyfikowany, źródło: "Jamie's dinners", Jamie Oliver

 

1 szklanka suchej ciecierzycy (około 550 g po ugotowaniu)

3 łyżki oliwy z oliwek

1 cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę

2 ząbki czosnku, obrane i zmiażdżone 

1,5 litra wywaru warzywnego

12 - 14 łyżek passaty pomidorowej

300 g świeżego pokrojonego szpinaku lub około 400 g mrożonego, w liściach (nie zmielonego)

10 suszonych pomidorów, drobno pokrojonych

1 łyżka czerwonej papryki w proszku

sól, ja użyłam wędzonej soli Maldon

pieprz

wędzona papryka w proszku (opcjonalnie)

jajka ugotowane na twardo (do podania)

 

Dzień przed planowanym gotowaniem zupy zalewamy ciecierzycę dużą ilością zimnej wody i namaczamy przez 8 godzin (można zostawić na noc). Odlewamy wodę z namaczania, przepłukujemy ciecierzycę pod bieżącą wodą, przesypujemy do garnka, zalewamy świeżą wodą i gotujemy do miękkości ( u mnie zajęło to trochę ponad godzinę). Pod koniec gotowania solimy. 

Jeśli używamy mrożonego szpinaku, to należy go wcześniej rozmrozić (najlepiej na sitku). Odmrożony szpinak odciskamy z nadmiaru wody i kroimy w mniejsze kawałki.

W dużym garnku podgrzewamy oliwę i szklimy cebulkę, na małym ogniu, do czasu, aż zmięknie (około 15 min).

Dodajemy czosnek, podsmażamy jeszcze 2 minuty.

Dodajemy wywar warzywny, ugotowaną ciecierzycę, passatę pomidorową i paprykę. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy przez około 10 minut.

Zdejmujemy garnek z ognia, odlewamy 1/3 zupy do wysokiego naczynia i miksujemy. Zmiksowaną część zupy wlewamy z powrotem do garnka, dodajemy szpinak i suszone pomidory. Dokładnie mieszamy, doprawiamy solą,  pieprzem i opcjonalnie wędzoną papryką i gotujemy jeszcze 20 minut (bez przykrycia).

Zupa smakuje najlepiej na drugi dzień, podana z ugotowanym na twardo i drobno pokrojonym jajkiem.

DSC_8168.JPG

Smacznego!


Kapuśniak z kiszonej kapusty

Zazwyczaj nie gotuję zup z "wkładką mięsną", ale o tej porze roku odzywa się we mnie mięsożerca i przy gotowaniu kapuśniaku nie mogłam sobie tego odmówić. Dobry kapuśniak kojarzy mi się z zapachem wędzonki, a nawet niewielka ilość wędzonego boczku może całkowicie zmienić smak zupy. 

Niestety w dzisiejszych czasach, przy masowej produkcji, nie stosuje się tradycyjnych metod wędzenia. Łatwiej i taniej jest zanurzyć mięso w chemikaliach i już gotowy zapach dymu, prawie identyczny z naturalnym. Jeśli nie mamy możliwości kupienia naturalnie wędzonego boczku, to możemy ugotować wywar do kapuśniaku na kawałku mięsa z kością, a aromat wędzonki łatwo uzyskamy przez doprawienie zupy wędzoną papryką (naturalną) i naturalnie wędzoną solą, np. Maldon.

Mój kapuśniak jest dość kwaśny, ale jeśli  ktoś nie lubi bardzo kwaśnych zup to jest na to sposób. Przed gotowaniem należy opłukać kapustę pod bieżącą, zimną wodą lub po prostu zmniejszyć ilość kapusty w przepisie.

 

DSC_7460.jpg

Kapuśniak z kiszonej kapusty

3 litry wywaru warzywnego

4 łyżki masła klarowanego lub oliwy z oliwek

2 duże marchewki, obrane i starte na tarce o dużych oczkach

1/4 średniego selera, obranego i startego na tarce o dużych oczkach

1 pietruszka, obrana i starta na tarce o dużych oczkach (można zastąpić pasternakiem)

500 g kiszonej kapusty

2 ziela angielskie

1 listek laurowy

1 łyżka słodkiej papryki*

1 średnia cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę

100 g boczku, naturalnie wędzonego, pokrojonego w drobną kostkę

5 średnich ziemniaków, obranych i pokrojonych w kostkę

3 łyżki majeranku

sól, ja użyłam soli wędzonej Maldon

sos tamari lub sojowy

pieprz, świeżo mielony

* Jeśli doprawiamy kapuśniak papryką wędzoną, to dodajemy ją stopniowo, w małych ilościach i sprawdzamy smak. Chodzi o to, żeby nie przesadzić.

 

W dużym garnku rozgrzewamy 2 łyżki tłuszczu, dodajemy starte warzywa (marchewkę, seler i pietruszkę). Warzywa podduszamy na małym ogniu przez 10 minut, mieszając od czasu do czasu.

Dodajemy liść laurowy, ziele angielskie, paprykę i 2 litry wywaru. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na średnim ogniu przez około 10 minut, do czasu aż warzywa zmiękną.

Kapustę odciskamy z soku, ale sok zachowujemy bo może się przydać przy doprawianiu zupy. Kroimy kapustę i dodajemy do gotującego się wywaru. Dodajemy 2 łyżki sosu tamari/sojowego, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy do czasu aż kapusta zmięknie. U mnie zajęło to około 45 minut. Czas gotowania zależy od jakości kapusty.

Na osobnej patelni podgrzewamy 2 łyżki tłuszczu i szklimy cebulkę (10 min). Pod koniec dodajemy pokrojony boczek i podsmażamy do czasu, aż wytopi się tłuszcz, a boczek nabierze lekko złotawego koloru. Odstawiamy na bok.

Do osobnego garnka wlewamy około 700 ml wywaru i gotujemy w nim pokrojone ziemniaki. Powinny być gotowe po około 10 minutach. Trzeba pilnować, żeby się nie rozgotowały.

Około 5 minut przed końcem gotowania kapuśniaku dodajemy podsmażoną cebulkę z boczkiem i dokładnie mieszamy.

Na samym końcu dodajemy wywar z ugotowanymi ziemniakami i majeranek, a jeśli zupa jest za gęsta to dolewamy pozostały wywar (300 ml), można też dodać trochę przegotowanej wody.

Całość dokładnie mieszamy i ostatecznie doprawiamy solą, pieprzem, sosem tamari/sojowym. 

Jeśli kapuśniak nie jest wystarczająco kwaśny to dodajemy trochę soku, który nam został po odciśnięciu kapusty, zagotowujemy zupę i odstawiamy z ognia.

DSC_7479.jpg

Taki kapuśniak najlepiej smakuje na drugi, trzeci a nawet czwarty dzień (tak jak bigos) :-)

Smacznego!

 

 

Zupa fasolowa - moja ulubiona

Przepis na moją ulubioną zupę fasolową, troszkę inną od naszej tradycyjnej polskiej. Jest to zupa bardzo sycąca i rozgrzewająca, inspirowana toskańską ribollitą. Można ją serwować z kromkami bagietki zapieczonymi z serem. Najlepiej smakuje odgrzewana, na drugi dzień.  

 

DSC_7207.JPG

Zupa fasolowa

1 szklanka dużej, suchej, białej fasoli lub 400 g ugotowanej fasoli

2 łyżki oliwy z oliwek

1 mała cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę 

2 ząbki czosnku, obrane i zmiażdżone

2 średnie marchewki, obrane i pokrojone w kostkę 

1 czerwona papryka, oczyszczona z gniazda nasiennego i pokrojona w kostkę 

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę  

1 - 1,5 litra wywaru warzywnego, zależy jak gęste zupy lubimy

szczypta płatków chilli lub 1 pepperoni, oczyszczone z ziarenek i drobno pokrojone

1 łyżeczka posiekanego, świeżego rozmarynu lub mieszanki rozmarynu i tymianku cytrynowego

kilka listków bazylii (opcjonalnie) 

sól

pieprz

 

Dzień wcześniej, wieczorem, zalewamy fasolę zimną wodą i pozostawiamy na całą noc. Rano wylewamy wodę i płuczemy fasolę pod bieżącą wodą. Przekładamy fasolę do garnka, zalewamy dużą ilością wody i gotujemy na średnim ogniu (bez przykrycia) do czasu aż zmięknie (około godziny). Do gotowania możemy dodać mały kawałek glonu kombu. Pod koniec gotowania solimy. Należy uważać, żeby fasolka się nie rozgotowała. Ugotowaną fasolkę odlewamy i odstawiamy na bok. 

W garnku do gotowania zupy podgrzewamy oliwę i szklimy cebulkę przez około 10 minut (aż zmięknie).

Dodajemy marchewkę i podsmażamy na bardzo małym ogniu, pod przykryciem, przez 10 minut. Mieszamy marchewkę co kilka minut, żeby się nie przypaliła.  

Dodajemy paprykę i czosnek i podsmażamy przez kolejne 10 minut (nie zapominamy o mieszaniu). 

Dodajemy wywar warzywny, ziemniaki, zioła i płatki chilli lub pepperoni. Gotujemy przez około 10 minut, aż ziemniaki zmiękną.

Do niedużego naczynia lub blendera wlewamy 2 chochelki zupy i dodajemy 10 sztuk fasolek. Całość miksujemy na jednolity krem. 

Wlewamy krem do garnka z zupą, dodajemy pozostałą fasolkę, dokładnie mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem. 

Na koniec możemy dodać kilka porwanych listków świeżej bazylii. 

DSC_7196.JPG

Smacznego! 

 

 

 

 

Dobry wywar to podstawa

Zupy to chyba moje największe uzależnienie kulinarne. W naszym domu nie ma dnia bez zupy. Wiosną i latem są to zupy lekkie, z młodych warzyw, chłodniki, a jesień i zima to czas zup gęstych, rozgrzewających. O tej porze roku częściej gotuję tradycyjne, polskie zupy, kapuśniaki, barszcze, żurki... 

Bez względu na porę roku podstawą dobrej zupy jest wywar. Przygotowanie takiego wywaru zajmuje tylko chwilkę, a jeśli ugotujemy większą porcję, to mamy zapas na cały tydzień. Wystudzony i zlany do słoika wywar może postać w lodówce kilka dni, a nadmiar możemy zawsze zamrozić. 

Mój wywar w wersji jesień/zima ma właściwości rozgrzewające, jest w nim czosnek, imbir i kurkuma. W lecie możemy pominąć imbir i zmniejszyć ilość kurkumy. Jeśli wiemy, jaką zupę chcemy na wywarze ugotować, to możemy go odpowiednio wzbogacić. Ja np. do wywaru na zupę pomidorową dodaję więcej marchewek, wówczas wywar jest słodkawy. Wywar na kapuśniak, żurek lub fasolówkę doprawiam wędzoną solą, a jeśli w planie jest zupa na ostro to dodaję papryczkę chilli. 

 Wiadomo, że zdarzają się sytuacje awaryjne i trzeba czasami użyć gotowca. Po kostkę rosołową warto się wybrać do sklepu ze zdrową żywnością i dokładnie przeanalizować skład. Nie dajmy się nabrać na wielkie napisy "bez konserwantów"  bo nie oznacza to, że w składzie nie będzie glutaminianu sodu, który nie jest konserwantem tylko polepszaczem smaku. Do tego jeszcze sztuczne barwniki, utwardzane tłuszcze roślinne, cukier... 

 

DSC_6702.jpg
DSC_6663.JPG

Wywar warzywny do zup, wersja zimowa

 

2 łyżki oliwy z oliwek

2 średnie marchewki

1 średnia pietruszka lub pasternak

1/2 średniego selera

kawałek białej części pora (około 15 cm) 

2 średnie cebule

2 ząbki czosnku (nieobrane)  

5 ziarenek czarnego pieprzu

1 listek laurowy

plasterek korzenia imbiru (0,5 cm grubości) 

3 gałązki natki pietruszki

1 nieduża gałązka lubczyku

1/4 łyżeczki kurkumy

opcjonalnie mały kawałek glonu kombu (długość kciuka)

1 1/2 łyżki sosu sojowego lub tamari (naturalny, bez sztucznych dodatków) 

sól morska/sól wędzona/sól ziołowa, zależnie od upodobań 

2 litry wody 

 

Przygotowujemy garnek o pojemności co najmniej 2,5 litra.

Marchewkę, pietruszkę i seler obieramy, myjemy i kroimy na mniejsze kawałki. 

Por kroimy wzdłuż na dwie części i myjemy (sprawdzamy czy nie ma w środku piasku).

W garnku podgrzewamy oliwę, wrzucamy wszystkie warzywa, dodajemy ziarna pieprzu, listek laurowy i imbir. Podsmażamy na małym ogniu przez około 5 minut. Całość zalewamy gorącą wodą (2 litry), dodajemy natkę pietruszki, lubczyk i opcjonalnie kombu i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień, dodajemy sos sojowy lub tamari i kurkumę. Gotujemy na małym ogniu, bez przykrycia, przez około 30 minut. Na koniec doprawiamy do smaku solą.

Po lekkim przestudzeniu przecedzamy wywar przez drobne sitko i zużywamy natychmiast lub studzimy, przelewamy do słoika, zamykamy i wstawiamy na dolną półkę w lodówce.  

DSC_6729.JPG

Jeśli mamy silikonowe pojemniki na kostki lodu to możemy pokroić świeże zioła (np. natka pietruszki, koperek, tymianek), włożyć je do pojemnika, zalać ostudzonym wywarem i zamrozić. Przydaje się do zup i sosów.

Smacznego! 

 

 

 

 

 

 

Chard rybno - pomidorowy Gordona Ramsaya

Bardzo zachęcam do ugotowania tej potrawy. Wiem, że wiele osób jest negatywnie nastawionych do zupy rybnej, jedni mają jakieś przykre doświadczenia z przeszłości, a inni  po prostu myślą, że zupa rybna nie może być dobra. Ja jednak namawiam do wypróbowania przepisu.

Ten chard to bardzo gęsta potrawka rybna z dodatkiem pomidorów, idealna na jesienne i zimowe dni, sycąca i rozgrzewająca. Jeśli zachowamy kolejność dodawania warzyw, to pozostaną one jędrne i nie rozgotują się. W oryginalnym przepisie autor używa filetów z dorsza, ale możemy go zastąpić inną rybą. Zachęcam do sprawdzenia tutaj - klik, czy ryba, którą kupujemy, nie jest zagrożona wyginięciem. Na opakowaniu ryb mrożonych powinien być certyfikat MSC.

DSC_6612.JPG
DSC_6536.jpg
DSC_6522.JPG

Chard rybno  - pomidorowy

 Przepis modyfikowany, źródło: "Healthy Appetite", Gordon Ramsay

 

3 łyżki oliwy z oliwek

2 średnie cebule, obrane i drobno posiekane w kostkę 

1 ząbek czosnku, obrany i zmiażdżony

2 ziarenka ziela angielskiego

1 listek laurowy

2 duże marchewki, obrane i pokrojone w kostkę 

1 duża, czerwona papryka, pozbawiona gniazd nasiennych i pokrojona w kostkę 

150 g (spora garść) fasolki szparagowej, pokrojonej w 2 cm kawałki

1 litr wywaru warzywnego, możemy użyć ekologicznego bulionu (bez sztucznych dodatków) 

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę 

2 małe cukinie, pokrojone w kostkę 

2 średnie pomidory, obrane i pokrojone w kostkę 

200 g (niepełna szklanka) passaty pomidorowej

500 g filetów z białej ryby, świeżych lub rozmrożonych

1/2 cytryny

sos sojowy lub tamari

sól

pieprz

płatki chilli, pieprz cayenne lub sos tabasco  (opcjonalnie)

natka pietruszki, drobno posiekana

Filety rybne (bez skóry i ości) kroimy na mniejsze kawałki (wielkość dowolna), polewamy sokiem wyciśniętym z 1/2 cytryny i odstawiamy do lodówki.

W dużym garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i szklimy na bardzo małym ogniu (około 10 minut), często mieszając. Dodajemy czosnek, ziele angielskie i liść laurowy. Smażymy jeszcze przez minutę.

Dodajemy marchewkę i paprykę, przykrywamy pokrywką i podduszamy na małym ogniu przez 5 minut. 

Dodajemy fasolkę szparagową i wywar warzywny. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy na małym ogniu kolejne 5 minut.  

Dodajemy ziemniaki i gotujemy 10 minut. 

Dodajemy cukinię i gotujemy 5 minut. 

Dodajemy pomidory i passatę pomidorową . Doprawiamy solą lub sosem sojowym/tamari i pieprzem. Jeśli lubimy potrawy pikantne to dodajemy odrobinę płatków chilli, pieprzu cayenne lub sosu tabasco. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 3 - 4 minuty.

Na wierzchu układamy kawałki ryby, przykrywamy pokrywką i gotujemy jeszcze 3 minuty. 

Chard zjadamy na ciepło, posypany dużą ilością natki pietruszki. 

DSC_6572.jpg

Smacznego! 

 

 

 

Zupa pomidorowa egzotycznie, z mleczkiem kokosowym

Z ugotowaniem tej zupy czekałam od kilku miesięcy. Czekałam, bo chciałam ją przygotować ze świeżych, dojrzewających w słońcu pomidorów. Jak co roku, przed wyjazdem z Polski, dostaliśmy wielką siatę świeżych warzyw z ogródka. Były tam oczywiście pomidory - i to jakie - bawole serca, które idealnie nadają się na zupę, dużo miąższu i mało pestek.

Opłacało się czekać, zupa jest pyszna. 

Oryginalny przepis pochodzi z książki "Tibits at home". Tibits to sieć szwajcarskich restauracji wegetariańskich, prowadzonych przez trzech braci (Christian, Daniel i Reto Frei). 

Pozwoliłam sobie na wprowadzenie kilku zmian w przepisie, uprościłam go. Mam nadzieję, że dzięki temu osoby, które jeszcze nie eksperymentowały z mleczkiem kokosowym w kuchni, łatwiej skuszą się na tę zupę.

 

DSC_5732.JPG

Zupa pomidorowa z mleczkiem kokosowym

inspiracja:  książka "Tibits at home" 

 

3 łyżki oliwy z oliwek

1 mała cebula, obrana i pokrojona (dowolnie) 

2 ząbki czosnku, obrane

600 g dojrzałych, mięsistych pomidorów, obranych i pokrojonych w kostkę

skórka otarta z jednej limonki (można zastąpić cytryną)* 

350 ml wywaru warzywnego

1 cm korzenia imbiru, obrany i starty na tarce o drobnych oczkach

szczypta płatków chilli lub sproszkowanej ostrej papryki

150 ml mleczka kokosowego

sól

pieprz

 

W garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i czosnek i szklimy na bardzo małym ogniu, aż zmiękną.

Dodajemy pomidory, imbir, skórkę z limonki/cytryny, płatki chilli i wywar z warzyw. Lekko solimy, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy 20 minut. 

Dodajemy mleczko kokosowe, doprawiamy solą i pieprzem i gotujemy 5 minut, bez przykrycia. 

Po lekkim przestudzeniu miksujemy zupę na gładki krem i jeśli trzeba to jeszcze raz doprawiamy. 

Podajemy z ryżem basmati lub jasną kaszą quinoa.

 * W oryginale użyto trawy cytrynowej (1 szt.)

DSC_5752.JPG

Smacznego! 

 

 

 

Krem z pomidorów i pieczonego bakłażana

Upały nieziemskie, a jeść coś trzeba. Oto kolejny pomysł na zupę, którą można jeść na ciepło i na zimno. 

Pierwszy raz jadłam taką zupę kilka lat temu w Toskanii. Pani, która nas obsługiwała, twierdziła, że jest to typowa zupa lokalna. Po powrocie z wakacji postanowiłam odtworzyć ten smak i chyba się udało.

W sezonie letnim można ugotować zupę ze świeżych pomidorów, jeśli ktoś ma ogródek lub pewne źródło ekologicznych warzyw. Ja używam bio passaty (puree z pomidorów). Polecam wybór takiej passaty, która w składzie ma tylko pomidory i jest gęsta (nie podlewana wodą).  Najlepiej poeksperymentować i znaleźć ulubionego producenta. Należy uważać na passaty, które są już solone, bo można przesolić zupę.

DSC_5008.jpg

Krem z pomidorów i pieczonego bakłażana

1 średni bakłażan

oliwa z oliwek

1 duża cebula, obrana i pokrojona w kostkę 

2-3 ząbki czosnku, obrane i pokrojone

3 średnie marchewki obrane i drobno pokrojone (w plasterki lub kostkę) 

700 ml wywaru warzywnego

700 ml passaty pomidorowej  

1 łyżeczka suszonego oregano

garść listków świeżej bazylii

sól

pieprz

Do podania:

oliwa z oliwek

ocet balsamiczny

świeża bazylia

parmezan , tylko jeśli serwujemy zupę na ciepło

Bakłażana kroimy w kostkę (1 cm x 1 cm) , posypujemy solą, dokładnie mieszamy i odstawiamy na sitku na co najmniej 30 minut. W tym czasie bakłażan powinien puścić sok i pozbyć się goryczki.

 Piekarnik nagrzewamy do 200° C. 

Bakłażana przesypujemy na papierowy ręcznik i osuszamy. Przekładamy do miski, polewamy oliwą (3 łyżki), dokładnie mieszamy i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. 

DSC_0530.JPG

Pieczemy 20 minut, a następnie włączamy termoobieg i pieczemy jeszcze 10 minut (mieszamy w tym czasie bakłażana dwukrotnie).

Zależnie od mocy piekarnika bakłażan może być gotowy szybciej więc należy pilnować, żeby się nie przypalił. Powinien być miękki i lekko brązowy. Spalony bakłażan robi się bardzo gorzki. 

Jeśli ktoś nie ma piekarnika to można upiec bakłażana na patelni, ale będzie pewnie potrzebna większa ilość oliwy bo bakłażan ciągnie oliwę jak gąbka. 

 W garnku rozgrzewamy oliwę (3 łyżki), dodajemy cebulę i podduszamy na małym ogniu. Po 5 minutach dodajemy czosnek, a po 10 marchewkę. Podduszamy kolejne 10 minut często mieszając. 

Dodajemy wywar warzywny i gotujemy tak długo, aż marchewka zmięknie.  

Dodajemy passatę pomidorową, oregano i bazylię. Zagotowujemy, doprawiamy solą i pieprzem i po 5 minutach lekkiego gotowania zdejmujemy z ognia. 

Lekko przestudzoną zupę wlewamy do blendera i miksujemy na gładki krem. 

Dodajemy upieczonego bakłażana i miksujemy 10 sekund. W zupie powinny pozostać wyczuwalne kawałeczki bakłażana.

Przelewamy zupę do garnka i jeśli jest za gęsta to dolewamy wywaru warzywnego lub przegotowanej wody - tyle, żeby uzyskać ulubioną konsystencję. Jeśli trzeba, to doprawiamy jeszcze raz solą i pieprzem. 

Po przestudzeniu wstawiamy do lodówki. 

Podajemy na zimno lub na ciepło ze świeżą bazylią, odrobiną oliwy z oliwek i octu balsamicznego.

Smacznego! 

 

DSC_4956.JPG

Krem z buraka na zimno

Moja propozycja na upalny dzień to krem z buraka na który znajdziecie przepis tutaj - klik, podany na zimno.

Niestety w tym roku nie udało mi się kupić botwinki. Każdy, kto mieszka poza granicami Polski wie, że nie jest z tym łatwo. Ja czasami kupuję chard w wersji czerwonej, ale tej wiosny nawet tego nie znalazłam. W takiej sytuacji gotuję chłodnik z utartych buraków (bez botwiny) lub krem z buraków.

DSC_4878.jpg

Krem z buraków na zimno

Gotujemy zupę jak w tym przepisie-klik.

Doprawiamy mocniej niż zwykle, bo po dodaniu jogurtu lub kefiru zupa straci trochę smaku. Cebulkę i czosnek do zupy podsmażamy na oliwie (nie na maśle).

Zupę gotujemy dzień wcześniej, żeby nabrała koloru i mocy. Ja zupy z buraków zawsze staram się gotować dzień wcześniej. 

 

DSC_4864.jpg

Dodatki

kefir lub jogurt naturalny (bez zbędnych dodatków typu mleko w proszku lub żelatyna) 

dużo świeżego koperku

szczypiorek (opcjonalnie) 

rzodkiewki, pokrojone w drobną kostkę 

świeży ogórek, pokrojony w drobną kostkę 

jajka ugotowane na twardo (opcjonalnie) 

 

Zupę wyjmujemy z lodówki, rozlewamy do miseczek i zgodnie z upodobaniami wybieramy dodatki. Proponuję wystawić jogurt/kefir i dodatki na stół, wówczas każdy będzie mógł sam sobie doprawić chłodnik. Może być potrzebna dodatkowa sól i pieprz. 

Smacznego! 

 

DSC_4903.JPG

Kapuśniak z młodej kapusty

Mimo kiepskiej pogody pojawiła się już w sklepach młoda kapusta. Pierwszą główkę przerobiłam na kapuśniak, taki jaki pamiętam z dzieciństwa, lekko zakwaszony pomidorami, z dużą ilością zieleniny (koperek, szczypior, natka pietruszki), a ziemniaki konieczne ugotowane osobno i podane z masłem i koperkiem.

Jest już młoda kapusta --) !.jpg

Jeśli ktoś wolałby wersję z wkładką mięsną to proponuję kiełbaskę chorizo, pokrojoną w cienkie plasterki i leciutko podsmażoną (1 - 2 minuty). W ten sposób wytopimy tłuszcz z kiełbasy i zupa nie będzie tłusta. Chorizo dodajemy pod koniec gotowania.

DSC_4632.JPG

Kapuśniak z młodej kapusty

2 łyżki klarowanego masła lub oliwy z oliwek

1 mała cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę

3 średnie marchewki, obrane i pokrojone w krążki*

1/2 kg młodej kapusty, drobno posiekanej (bez głąbów)

1 łyżeczka słodkiej papryki

2 łyżki passaty pomidorowej lub w sezonie 2 pomidory obrane i pokrojone w kostkę

zielenina (dużo kopru, natka pietruszki, szczypior), drobno pokrojona

sól

pieprz

sos sojowy lub tamari

Do podania:

młode ziemniaki z masłem i koperkiem

Cebulę szklimy na tłuszczu przez około 10 minut, aż zmięknie. Dodajemy marchewkę i podsmażamy 5 minut. Dodajemy kapustę, paprykę i zalewamy wywarem warzywnym. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, bez pokrywki, przez 15 - 20 minut. Kapusta powinna być miękka, ale nie rozgotowana. Jeśli używamy świeżych pomidorów to dodajemy je około 5 minut przed końcem gotowania kapusty,  jeśli używamy passaty to dodajemy ją kiedy kapusta będzie już ugotowana. 

Doprawiamy zupę solą/ sosem sojowym i pieprzem, dodajemy zieleninę (ilość zależy od upodobań) i zdejmujemy z ognia.

Podajemy z ugotowanymi młodymi ziemniakami, z masłem i koperkiem.

* marchewkę możemy zastąpić obranymi i pokrojonymi w kostkę batatami, dodajemy je do zupy razem z kapustą i możemy wówczas pominąć młode ziemniaki

DSC_4523.jpg

Smacznego!

Kremowa zupa szczawiowa

Ostatni spacer w górach zakończył się dość pokaźnym zbiorem szczawiu. Już prawie zapomniałam jak smakuje szczaw. Dla przypomnienia dziś na obiad była zupa szczawiowa - oczywiście obowiązkowo z jajkiem. 

Sposób przygotowania bardzo podobny jak w przepisie na zupę z czosnku niedźwiedziego (klik).

DSC_4171.jpg

Kremowa zupa szczawiowa

2 łyżki oliwy z oliwek lub klarowanego masła

1 mała cebula, obrana i pokrojona w kostkę

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę

750 ml wywaru warzywnego

2 spore garście liści szczawiu (bez łodyżek)

2 łyżki śmietany

sól

pieprz

jajka ugotowane na twardo

opcjonalnie szczypiorek lub koperek

W garnku rozgrzewamy tłuszcz i szklimy cebulę na bardzo małym ogniu. Do zeszklonej cebulki dodajemy ziemniaki i podsmażamy przez około 5 minut na małym ogniu, często mieszając. Do ziemniaków wlewamy wywar warzywny, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy przez około 10- 15 minut lub do czasu aż ziemniaki zmiękną. Dodajemy szczaw, gotujemy jeszcze 2 - 3 minuty. 

Śmietanę wlewamy do kubka i hartujemy, tzn. solimy śmietanę i wlewamy po łyżce zupy i mieszamy (4 -5 łyżek zupy). Dopiero tak zahartowaną śmietanę wlewamy do garnka z zupą i intensywnie mieszamy. W ten sposób unikniemy zwarzenia się śmietany. 

Doprawiamy zupę solą i pieprzem i odstawiamy do przestudzenia. Lekko przestudzoną zupę wlewamy do blendera i miksujemy na gładki krem.

Przelewamy zupę ponownie do garnka i jeszcze raz doprawiamy, jeśli jest to konieczne.

Podajemy z jajkiem ugotowanym na twardo i szczypiorkiem lub koperkiem.

Smacznego!

DSC_3126.jpg

Błyskawiczna zupa z czosnku niedźwiedziego

Sezonowa propozycja dla amatorów lekkich, kremowych zup.

Jeśli decydujemy się na samodzielne zbieranie liści czosnku w lesie to należy uważać na konwalie, których liście są bardzo podobne do czosnku niedźwiedziego, ale niestety są bardzo trujące!

DSC_3622.JPG

Zupa krem z czosnku niedźwiedziego

1 cebula, obrana i pokrojona w kostkę

2 łyżki oliwy lub klarowanego masła

4 średnie ziemniaki, obrane i pokrojone w kostkę

700 ml wywaru warzywnego

100 g liści czosnku niedźwiedziego, pokrojonych

1 łyżka śmietany (opcjonalnie)

sól

pieprz

Do podania:

grzanki z ulubionego pieczywa

drobno starty ostry ser

DSC_3588.jpg

Cebulę podduszamy na oliwie przez około 10 minut. Dodajemy ziemniaki i podsmażamy 5 minut często mieszając. Zalewamy wywarem z warzyw, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy 10 - 15 minut (aż ziemniaki zmiękną).

Do przygotowania wywaru warzywnego (niecały litr) użyłam : 1 marchewka, 1 pietruszka, 1 cebula, ząbek czosnku, kawałek selera, 1/2 pora, kilka ziarenek pieprzu, listek laurowy, lubczyk, łyżka sosu sojowego, szczypta kurkumy. Gotujemy 30 minut i pozostawiamy do ostygnięcia.

Do wywaru z ziemniakami dodajemy liście czosnku niedźwiedziego i gotujemy jeszcze 2 minuty. Dodajemy zahartowaną śmietanę i doprawiamy solą i pieprzem. 

Zdejmujemy z ognia i lekko przestudzamy. Miksujemy w blenderze na gładki krem, przelewamy do garnka i jeszcze raz doprawiamy (jeśli trzeba).

Podajemy z grzankami i ostrym serem.

DSC_3648.jpg

Smacznego!