Kuchnia z Izraela

„Smaki Izraela” Nidy Degutiene to książka, która pozwala zapoznać się z kulturą i kuchnią żydowską. W bardzo przystępny sposób opisuje najważniejsze święta żydowskie oraz zwyczaje i potrawy, które im towarzyszą. Z książki dowiemy się, co to jest szabas, co znaczy koszerny, dlaczego żydzi nie jedzą wieprzowiny … 
Kuchnia żydowska jest bardzo różnorodna, pełna wpływów z całego świata.
Mój ulubiony przepis to jedno z dań Sefardyjczyków (żydzi z Hiszpanii i Portugalii), chraime - ryba w sosie pomidorowym z papryką. Ja najczęściej używam dorsza, jeśli uda mi się kupić z dzikich połowów z certyfikatem MSC, ale lokalna ryba słodkowodna np. sandacz, też się sprawdzi, tylko trzeba krócej gotować.

DSC_4086.jpg

Ryba duszona w sosie pomidorowym z papryką


Inspiracja: “Smaki Izraela“, Nida Degutiene

4 łyżki oliwy
1 średnia cebula lub 2 szalotki
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki kurkumy
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki
1/2 łyżeczki wędzonej papryki (opcjonalnie, jeśli ktoś lubi)
płatki chilli, opcjonalnie
puszka (400 g) krojonych pomidorów bez skórki
1/2 szklanki wody
400g - 500g ryby, najlepiej morskiej, np. dorsz (z certyfikatem)
sól
pieprz
posiekana natka pietruszki do podania

Cebulę obieramy i kroimy w cieniutkie piórka.

W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę, lekko solimy i podduszamy na małym ogniu przez około 5 minut lub do czasu aż zmięknie.

Paprykę kroimy na pół, oczyszczamy z nasion i kroimy w cienkie paski.
Dodajemy paprykę do podduszonej cebuli i smażymy na małym ogniu do czasu aż zmięknie (10 - 15 minut)

Czosnek obieramy, kroimy w cieniutkie plasterki i dodajemy do podsmażonej papryki. Dodajemy kurkumę, kumin, słodką i wędzoną paprykę. Całość dokładnie mieszamy i podsmażamy jeszcze około 2 minuty.

Dodajemy pomidory, doprawiamy solą i pieprzem, możemy dodać płatki chilli.  Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, bez przykrycia, przez 15 minut, mieszając od czasu do czasu.

Dodajemy wodę, mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem jeśli trzeba. 

Na sosie układamy płaty ryby (jeśli są ze skórą, to skórą w dół), przykrywamy pokrywką i dusimy na małym ogniu. Jeśli kawałki ryby są duże i grube to około 10-12 minut, a jeśli cienkie lub małe to 5-6 minut. 

Gotowe danie posypujemy natką pietruszki i podajemy na ciepło z ryżem, kaszą, ziemniakami z wody lub pieczywem.

Smacznego!
 

Pieczony bakłażan z ryżem i słów kilka o skrobi opornej.

Powoli zaczynam się gubić w swojej biblioteczce kulinarnej. Prawdziwy kolekcjoner pewnie by się uśmiał, ale ja przestałam ogarniać moje prawie 100 tytułów. Są książki, do których bardzo często zaglądam, są takie, po które sięgam tylko sezonowo, np. te z kuchnią hinduską. Zdarzają się też takie, o których zupełnie zapominam. Tak właśnie stało się z książką Salmy Hage „The Middle Eastern Vegetarian Cookbook”.  Szukałam przepisu na proste danie z bakłażanem i wpadła mi w ręce właśnie ta książka. Przeglądając ją, zaczęłam zaznaczać przepisy warte wypróbowania, ale szybko doszłam do wniosku, że łatwiej będzie zaznaczyć te, które mnie nie interesują. 

Na pierwszy ogień poszedł bakłażan w pomidorach z ryżem. Bardzo łatwa w przygotowaniu potrawa, lekkostrawna i nadająca się do zjedzenia na zimno. Idealna na lunch, kolację lub piknik. Ja użyłam ryżu brązowego, ale jeśli ktoś woli ryż biały, to też może być. Ryż proponuję ugotować kilka godzin wcześniej, przestudzić i wstawić do lodówki do czasu przygotowania potrawy.

Myślę, że ten przepis jest dobrą okazją, żeby napisać kilka słów o  skrobi opornej i wyjaśnić, dlaczego ryż po ugotowaniu warto przestudzić a potem ponownie podgrzać.

Zdecydowałam się zasygnalizować temat  skrobi opornej, ponieważ niezmiernie zadziwia mnie fakt, że  dietetycy, diabetolodzy i lekarze pierwszego kontaktu bardzo często nie informują swoich pacjentów o najnowszych wynikach badań lub trendach w leczeniu lub wspomaganiu leczenia dietą, szczególnie w przypadku chorób dietozależnych.  Dosłownie ręce opadają, kiedy pacjent wychodzi od dietetyka z broszurką sponsorowaną przez jednego z największych producentów śmieciowego jedzenia. Dowiaduje się z niej, że ma jeść jogurcik, serek, płatki śniadaniowe... Pacjent wraca po kilku tygodniach na wizytę kontrolną, no i może cholesterol mu trochę spadł, albo przynajmniej nie poszedł w górę, bo tabletki zaczęły działać. Jest jednak mały problem, cukier poszedł w górę. Nikt pacjentowi nie powiedział, że jogurcik to sam cukier na mleku w proszku, a płatki śniadaniowe to i może cukru nie mają, ale za to  syrop glukozowo-fruktozowy. Do tego jeszcze pszenica jako wypełniacz. Nie chcę generalizować, pewnie są gdzieś specjaliści, którzy się na bieżąco dokształcają i nie potrzebują sponsorów w postaci koncernów spożywczych, ale krew  się we mnie gotuje, kiedy pacjent z bardzo złymi wynikami słyszy od lekarza: " Co to za życie na diecie, weźmie sobie Pan /Pani tabletkę i może jeść co chce. Najwyżej zwiększymy dawkę przy następnej wizycie".

Skrobia oporna / resistant starch / RS , to najprościej mówiąc rodzaj skrobi, która nie jest wchłaniana w jelicie cienkim, przechodzi do jelita grubego i jest doskonałą pożywką dla dobrych bakterii, które tam mieszkają. W efekcie wspomaga procesy uszczelniania ścian jelit i łagodzi istniejące w nich stany zapalne. 
Gdzie możemy znaleść skrobię oporną? Okazuje się, że np. w ziemniakach, ryżu i makaronach. Ale jest jeden warunek, produkty te muszą być ugotowane, a następnie schłodzone. Proces gotowania, a następnie chłodzenia, powoduje zmianę struktury skrobi w tych produktach. Czyli nic prostszego, gotujemy duże porcje ziemniaków, ryżu bądź makaronu, studzimy i przechowujemy w lodówce. Taki zapasik nie dość, że ułatwia nam przygotowanie posiłków, to jeszcze zwiększa ich właściwości zdrowotne. 
Co ciekawe, ponowne podgrzanie tych produktów powoduje, że  wzrost poziomu cukru we krwi po ich spożyciu jest znacznie mniejszy,  niż po ich spożyciu bezpośrednio po ugotowaniu. W przypadku ryżu, różnica w poziomie cukru we krwi sięga nawet 50%.
Jest to bardzo ważna informacja dla osób, które mają problemy z wysokim poziomem cukru we krwi.

Inne źródła skrobi opornej to np. zboża, rośliny strączkowe, niedojrzałe banany, orzechy nerkowca, płatki owsiane (surowe)

Gdyby ktoś miał ochotę zgłębić wiedzę w tym temacie, to polecam wyniki badań które prowadzi Dr Denise Robertson z University of Surrey (tutaj) i (tutaj)
Źródło informacji: „The clever guts diet. How to revolutionise your body from the inside out”, Dr Michael Mosley.

Pieczony bakłażan z pomidorami i ryżem

inspiracja : "The Middle Eastern Vegetarian Cookbook", Salma Hage

100 g ryżu długoziarnistego, ja użyłam brązowego
1 duży bakłażan
1 cebula, obrana i pokrojona w piórka
1 duży ząbek czosnku lub 2 małe, obrany i pokrojony w cieniutkie plasterki
5 łyżek oliwy
2 pomidory (łączna waga około 300 g), poza sezonem możemy użyć pomidorów z puszki
1 łyżeczka mielonego kuminu
1/2 łyżeczki słodkiej papryki w proszku
sól, pieprz
garść posiekanej natki pietruszki

Ryż gotujemy na sypko, studzimy i wkładamy do lodówki. 

Piekarnik rozgrzewamy do 190° C.

Bakłażana kroimy w kostkę (1 cm x 2 cm), posypujemy lekko solą i przekładamy na sitko. Po około 20 min, kiedy bakłażan puści sok, osuszamy go na ręczniku papierowym, przekładamy do miski, skrapiamy oliwą (3 łyżki) i dobrze mieszamy. Przekładamy bakłażan na płaską blachę wyłożoną papierem do pieczenia, wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy przez około 25 minut lub do czasu, aż zmięknie i lekko się przyrumieni. Upieczonego bakłażana odstawiamy na bok.

Pomidory wkładamy do jakiegoś pojemnika, zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na około 5 min. 

 W głębokiej patelni rozgrzewamy oliwę (2 łyżki), dodajemy pokrojoną cebulę i podsmażamy na bardzo małym ogniu. Kiedy cebula zmięknie, dodajemy pokrojony czosnek, kumin i paprykę, mieszamy i podsmażamy jeszcze przez minutę.

Ze sparzonych pomidorów zdejmujemy skórkę i kroimy je w kostkę. 

Do podsmażonej cebuli dodajemy pomidory, doprowadzamy do wrzenia i na małym ogniu gotujemy przez około 10 min, bez przykrycia, woda z pomidorów powinna lekko odparować.

Przyprawiamy sos solą i pieprzem. Dodajemy upieczonego bakłażana, dobrze mieszamy, doprowadzamy do wrzenia i na koniec dodajemy ryż. Całość jeszcze raz dokładnie mieszamy i podgrzewamy przez 1-2 minuty.

Zdejmujemy z ognia i posypujemy posiekaną natką pietruszki.

Smacznego!
 

Faszerowane pieczarki

Zanim zaczną się kulinarne przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, polecam smaczną przekąskę, łatwą w przygotowaniu i bardzo sycącą. Przepis pochodzi z książki Elli Woodward "Deliciously Ella".

Wprowadziłam kilka zmian w przepisie, przede wszystkim orzeszki piniowe zastąpiłam ziarnami słonecznika, a ilość soku cytrynowego znacznie zmniejszyłam. 

Surowe pieczarki z nadzieniem można szczelnie zawinąć w folię, przez kilka godzin przechować w lodówce i upiec tuż przed podaniem. 


Pieczarki faszerowane suszonymi pomidorami


Inspiracja: Ella Woodward "Deliciously Ella"

12 pieczarek średniej wielkości
150g suszonych pomidorów z zalewy
1/3 kubka (50g) uprażonych ziaren słonecznika (w oryginale orzeszki piniowe)
2 łyżki tahini (pasta sezamowa)
sok z 1/2 małej cytryny
garść świeżej, posiekanej bazylii 
sól, pieprz
oliwa

Piekarnik nagrzewamy do 180° C.

Pieczarki oczyszczamy, wycinamy nóżki i nacieramy tłuszczem zewnętrzną stronę kapeluszy.

Pomidory osuszamy z nadmiaru zalewy, najlepiej na ręczniku papierowym, i bardzo drobno kroimy. 

Do pomidorów dodajemy tahini, uprażone ziarna słonecznika, posiekaną bazylię i sok z cytryny. Całość doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy.

Kapelusze pieczarek napełniamy farszem, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do nagrzanego piekarnika.

Pieczemy 15 - 20 minut. Po 10 minutach pieczenia sprawdzamy, czy farsz nie przypieka się za bardzo. Jeśli tak, to przykrywamy pieczarki folią aluminiową.

Gotowe pieczarki możemy podać z sałatą z sosem winegret.

Smacznego!

Czerwony ryż z Camargue

Ryż czerwony z południa Francji jest ryżem niełuskanym, o ciemno czerwonym zabarwieniu. Ten charakterystyczny kolor jest wynikiem uprawy na gliniastej glebie.  Jest to ryż o lekko orzechowym smaku i ugotowany al dente doskonale nadaje się do sałatek. Można go kupić w sklepach ze zdrową żywnością. Ja przygotowuję z czerwonego ryżu sałatkę z dodatkiem cukinii i papryki. 
Sałatka powinna postać kilka godzin w lodówce, najlepiej przez całą noc. Bezpośrednio po przygotowaniu może się wydawać zbyt kwaśna, ale zapewniam, że po kilku godzinach smak złagodnieje.

 

Sałatka z czerwonego ryżu z Camargue

źródło: “Tibits at home“, książka restauracji Tibits

160 g czerwonego ryżu
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
1 mała, młoda cukinia
1 garść posiekanej natki pietruszki

Sos

3 łyżki oliwy
3 łyżki octu jabłkowego
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczki ulubionej mieszanki curry
1/2 łyżeczki łagodnej papryki
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2  -  1 łyżeczki soli (ja dodaję 1/2 łyżeczki i na drugi dzień doprawiam, jeśli zachodzi taka potrzeba


Ryż gotujemy 30 - 40 minut w dużej ilości osolonej wody. Odcedzamy na sitku, przelewamy zimną wodą i pozostawiamy na sitku w celu pozbycia się nadmiaru wody.

Warzywa oczyszczamy i kroimy w drobniutką kostkę. 

Składniki sosu przekładamy do małej miseczki i dokładnie ze sobą łączymy.

Wszystkie składniki sałatki (ryż, sos, pokrojone warzywa i natkę pietruszki) przekładamy do dużej miski i dokładnie mieszamy.

Zamykamy szczelnie i dostawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Przed podaniem dokładnie mieszamy, i jeśli trzeba, to dosalamy.
Smacznego!

Zupa krem z kalarepy

Pierwszy raz ugotowałam zupę z kalarepy. Bardzo lubię kalarepę, ale do tej pory jadłam ją tylko na surowo. O tej porze roku kalarepa jest najlepsza, soczysta, chrupiąca i bez twardych włókien. Zupę doprawiłam tylko solą i pieprzem, nie chciałam zdominować delikatnego smaku kalarepy mocniejszymi przyprawami. Efekt końcowy był bardzo zadowalający. Wyszedł delikatny krem o lekko słodkawym smaku. 


Zupa z kalarepy

2 łyżki oliwy
1 mała cebula, obrana i pokrojona w kostkę
1 ząbek czosnku, obrany i pokrojony w plasterki
3 średnie kalarepy (łączna waga około 1 kg, przed obraniem)
1 litr wywaru warzywnego
koperek, opcjonalnie  - do podania
sól i pieprz

Do garnka wlewamy oliwę, dodajemy pokrojoną cebulę i czosnek, podduszamy kilka minut, do czasu aż warzywa zmiękną.
Kalarepę obieramy i kroimy w kostkę.
Do podsmażonych warzyw dodajemy kalarepę i wywar warzywny. 
Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy około 15 minut. W tym czasie kalarepa powinna zmięknąć, ale nie rozgotować się.
Ugotowaną zupę lekko przestudzamy i miksujemy na gładki krem.
Doprawiamy solą i pieprzem.

Gorącą zupę podajemy ze świeżym koperkiem i odrobiną oliwy.
Smacznego!

Marokańska harira na zimowe dni

Uwielbiam zupy, mogłabym jeść zupy przez cały dzień. Odwrotnie jest ze słodyczami, nie przepadam za nimi. Czasami nawet przez kilka tygodni nie mam ochoty na słodycze. Nie wynika to z narzuconej diety, taka moja natura, wolę smak słony. Często zdarza się, że kiedy dzieci jedzą słodki podwieczorek, ja odgrzewam sobie kolejną porcję zupy.  
W zimie uwielbiam jeść zupy rozgrzewające, z dużą ilością przypraw i obowiązkowo gęste.  Taka właśnie jest harira, marokańska zupa z ciecierzycy, spełnia wszystkie wymogi mojej idealnej zupy zimowej.  U mnie w wersji bezmięsnej. Ciecierzyca i soczewica doskonale zastępują białko zwierzęce, zupa jest bardzo sycąca.  

DSC_2752.jpg


Harira

Inspiracja: "Jamie Magazine" , Jan16


3 łyżki oliwy z oliwek
2 małe lub 1 duża cebula, obrana i pokrojona w drobną kostkę
2 łodygi selera naciowego, pokrojone
2 marchewki, obrane i pokrojone w drobną kostkę
2 ząbki czosnku, obrane i wyciśnięte przez praskę
2 cm kawałek imbiru, obrany i starty
1 łyżka mielonego kuminu
1 łyżeczka kurkumy
1/2 łyżki cynamonu
1/2 łyżki mielonej kolendry
2 liście laurowe
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1 l wywaru warzywnego
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
1 i 1/2 szklanki ugotowanej ciecierzycy
400 g passaty pomidorowej lub pomidorów z puszki (pokrojonych)
opcjonalnie harissa lub ostra papryka, według potrzeb
natka pietruszki lub świeża kolendra, drobno posiekane

Opcjonalnie do podania  jogurt naturalny, sok z limonki, daktyle i pieczywo typu flatbread. Bez tych dodatków zupa smakuje również dobrze.

W dużym garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy pokrojoną cebulę i podsmażamy na małym ogniu przez 5 minut.

Dodajemy seler i marchewkę i podsmażamy 10 min, mieszając od czasu do czasu.

Dodajemy czosnek, imbir, kumin, kurkumę, cynamon, kolendrę i liść laurowy i podsmażamy jeszcze 2 minuty.

Dodajemy koncentrat pomidorowy i soczewicę, zalewamy całość wywarem warzywnym, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu przez 10 min.

Dodajemy ciecierzycę i passatę pomidorową, doprawiamy pieprzem i sosem sojowym lub solą. Opcjonalnie możemy doprawić harissą lub ostrą papryką, jeśli ktoś lubi ostre potrawy. Gotujemy kolejne 10 minut lub do czasu, aż soczewica się ugotuje.

Przed podaniem posypujemy zupę natką pietruszki lub świeżą kolendrą.

Tradycyjnie zupę doprawia się na talerzu sokiem z limonki i naturalnym jogurtem, a zagryza daktylami.

DSC_2752.jpg

Smacznego!

Boczniaki jak śledzie

Propozycja dla osób, które nie lubią śledzi lub się nimi przejadły w czasie Świąt. Pomysł na zastąpienie śledzi boczniakami pochodzi z grudniowego numeru miesięcznika "Kuchnia", poleca go Marta Dymek, autorka popularnego wegańskiego bloga Jadłonomia. Sposób jest prosty, robimy marynatę jak do śledzi, a śledzie zastępujemy pieczonymi lub smażonymi boczniakami. Ja wybrałam opcję pieczenia grzybów w piekarniku, mniej roboty i zdrowiej. 

Z poniższego przepisu wychodzi mała porcja, na 2 - 3 osoby. W oryginalnym przepisie użyto 1 kg boczniaków, ja zrobiłam mniejszą porcję. Należy jednak pamiętać, że w czasie pieczenia grzyby tracą wodę i mocno się kurczą.


Boczniaki w marynacie po kaszubsku

inspiracja : "Kuchnia" nr 12/2015 (jadlonomia.com)

oliwa
300 g boczniaków (same kapelusze, bez ogonków)
1 duża cebula lub 2 małe
2 ziarna ziela angielskiego
3 ziarna pieprzu
1 listek laurowy
1 łyżka rodzynek
1 łyżeczka miodu o delikatnym smaku
1/2 łyżeczki majeranku
1/8 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki ziaren gorczycy
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2- 3 łyżki octu jabłkowego
sól
pieprz

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Grzyby oczyszczamy i kroimy wzdłuż blaszek na mniejsze kawałki.
Rozkładamy grzyby na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiamy oliwą i solimy. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy  25-30 minut. W czasie pieczenia kilkukrotnie otwieramy drzwiczki piekarnika i wypuszczamy z niego parę. Grzyby powinny zmięknąć i nabrać złotego koloru.

W czasie kiedy grzyby się pieką, przygotowujemy marynatę.

Cebulę obieramy i kroimy wzdłuż, a następnie w cieniutkie plasterki. Na patelni rozgrzewamy oliwę (3 - 4 łyżki), dodajemy cebulę, lekko solimy i podduszamy na małym ogniu przez 5 minut. 
Dodajemy rodzynki oraz wszystkie przyprawy i nadal podsmażamy na bardzo małym ogniu, przez około 15 minut lub do czasu aż cebula zmięknie. 
Do podduszonej cebuli dodajemy miód, koncentrat pomidorowy i ocet jabłkowy, doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy. Podduszamy jeszcze 5 minut.

Grzyby i marynatę przestudzamy. Grzyby wkładamy do patelni z marynatą, delikatnie mieszamy i przekładamy do słoika. Zamykamy słoik i odstawiamy do lodówki na 24 godziny.

Smacznego !

 

 

Coś dla ochłody. Domowe lody, 100% owocowe.

Lody z mrożonych owoców, najprostsze na świecie, pod warunkiem, że będziemy pamiętać o wcześniejszym zamrożeniu owoców. Potrzebne są bardzo mocno dojrzałe banany i ulubione inne owoce, np. ananas, mango lub dowolne owoce jagodowe. Doskonałe są maliny i truskawki. Do tego dobry blender, który poradzi sobie z zamrożonymi owocami. 

Lodów nie trzeba słodzić, wystarczy słodycz z bananów.

 

Lody bananowo-ananasowe, 100 % owocowe

(1 duża porcja lub 2 małe)

Musimy pamiętać o wcześniejszym zamrożeniu owoców!

1 mocno dojrzały, zamrożony banan, przed mrożeniem obrany i pokrojony w plasterki
1/4 zamrożonego, dojrzałego ananasa, przed mrożeniem obranego i pokrojonego w małe kawałki

Zamiast ananasa można dodać około dwóch garści zamrożonych owoców jagodowych.

Zamrożone owoce wsypujemy do blendera i miksujemy do uzyskania kremowej konsystencji. Może to potrwać kilkadziesiąt sekund. Jeśli blender jest duży, to trzeba kilkukrotnie przerwać miksowanie i zgarnąć przy pomocy łyżki owoce ze ścianek kielicha. Nie należy miksować zbyt długo, bo uzyskamy smoothie, a nie lody.  

Lody zjadamy natychmiast po zmiksowaniu.

Jeśli po zmiksowaniu lody są za rzadkie, to możemy je przełożyć do jakiegoś pojemnika i wstawić do zamrażarki na kilkadziesiąt minut.

Lody na zdjęciu są bezpośrednio po wyjęciu z blendera, bez dodatkowego mrożenia.

Smacznego ! 

Akcja lodowa 2015


Truskawka i kokos

Sezon truskawkowy w pełni, trzeba korzystać póki czas.  Polecam koktajl truskawkowy na mleczku kokosowym. W upalny dzień możemy dodać garść kostek lodu i mamy pyszny, schładzający podwieczorek. Ja nie dosłodziłam koktajlu ponieważ nie przepadam za słodyczami, wolę naturalny, kwaskowaty smak owoców, ale można użyć jakiegoś naturalnego słodu lub kilku miękkich daktyli.  

W wersji wzbogaconej proponuję dodać sproszkowane owoce baobabu i nasiona chia lub świeżo zmielone siemię lniane.

Pojawia się coraz więcej wątpliwości czy super food jest naprawdę super czy tylko drożej i czy możemy drogie, świetnie wypromowane, modne produkty zastąpić czymś tańszym, a mimo to równie wartościowym. Oczywiście, że możemy. O owocach baobabu pisałam tutaj klik. Jeśli chodzi o nasiona chia to możemy je zastąpić nasionami siemienia lnianego. Ja jednak zauważam dwie podstawowe różnice. Po pierwsze, chia trawimy w całości, a siemię lniane trzeba zmielić lub bardzo dobrze pogryźć. Zmielone siemię bardzo szybko traci swoje właściwości odżywcze, dlatego powinno być mielone tuż przed użyciem. Zmielone siemię możemy tylko przez kilka dni przechować w lodówce w szczelnie zamkniętym pojemniku. Kupowanie w sklepie lub aptece zmielonych i odtłuszczonych ziaren, jak dla mnie, mija się z celem. Po drugie, nasiona chia są zupełnie neutralne w smaku, a zmielone siemię lniane ma posmak tranu (przynajmniej dla mnie). Z tych dwóch powodów, do koktajlu wolę dodać nasionka chia (szałwia hiszpańska).

Koktajl z truskawek i mleczka kokosowego

350 g świeżych truskawek
125 ml mleczka kokosowego
1 mały, mocno dojrzały banan, obrany i pokrojony w plasterki
1 łyżka świeżego soku z limonki (można zastąpić cytryną)
100 ml wody
garść kostek ludu
opcjonalnie jakiś naturalny słodzik (miód, syrop klonowy)

wersja wzbogacona
1 łyżka sproszkowanego owocu baobabu
1 łyżka nasion chia lub świeżo zmielone siemię lniane

Wszystkie składniki, oprócz nasion chia i lodu, wkładamy do blendera i miksujemy na jednolity krem. Dodajemy kostki lodu i miksujemy przez kilka sekund (kruszymy lód). 

Rozlewamy koktajl do szklanek i posypujemy ziarenkami chia lub zmielonym siemieniem lnianym. 

Smacznego!


Milion Smaków Truskawek - druga edycja

Boczniak w zupie

Jeśli ktoś tęskni za flaczkami, a niekoniecznie chce wracać do tych oryginalnych, to polecam wersję wegetariańską - z boczniaków.

 

Flaczki z boczniaków

2 łyżki oliwy z oliwek lub klarowanego masła
1 cebula, obrana i drobno posiekana
2 liście laurowe
1 ziele angielskie
1 mała marchewka
1 mała pietruszka
1/4 małego selera
400g boczniaków
1,5 - 1,7 litra wywaru warzywnego
1 łyżka słodkiej papryki
2 łyżki majeranku
sos sojowy lub tamari
sól
pieprz
opcjonalnie ostra papryka lub sos tabasco


W garnku podgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę, liść laurowy, ziele angielskie i podsmażamy na małym ogniu do czasu aż cebula zmięknie (około 10 min).

Marchewkę, pietruszkę i seler obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.
Dodajemy warzywa do cebuli i podsmażamy na małym ogniu przez 5 minut.

Boczniaki oczyszczamy i kroimy w paseczki (kapelusze 5 mm szerokości, nóżki cieniej). Pokrojone grzyby dodajemy do warzyw i podsmażamy około 10 minut.

Dodajemy wywar warzywny, doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień, doprawiamy sosem sojowym lub tamari, solą i pieprzem. Gotujemy do czasu aż grzyby zmiękną. U mnie zajęło to 25 minut. 

Pod koniec gotowania dodajemy majeranek i jeśli trzeba, to dolewamy jeszcze wywaru lub wody i ponownie doprawiamy. Osoby lubiące dania pikantne mogą dodać ostrą paprykę lub doprawić zupę na talerzu sosem tabasco.

Smacznego!

Sałatka ze szparagami

Pojawiły się już lokalne szparagi. Ja wolę te zielone, łatwiej się je przygotowuje, nie trzeba obierać, wystarczy odłamać zdrewniałe końcówki i można  gotować, piec lub grillować.  Na surowo też są smaczne. 
Przygotowałam sałatkę bardzo podobną do sałatki nicejskiej z dodatkiem podsmażonych szparagów. Ponieważ smażyłam szparagi tylko kilka minut, to pozostały nadal jędrne, chrupiące i nie straciły koloru.
Do sałatki dodałam wędzonego w sposób naturalny pstrąga. Jeśli ktoś nie ma dostępu do dobrej jakości wędzonych ryb to można użyć np. upieczonego w ziołach łososia.
Całość polałam prostym sosem z oliwy, musztardy i soku z cytryny. Porcja sosu jest dość duża więc proponuję polać sałatkę tylko częścią sosu, a resztę zostawić, żeby każdy mógł sobie doprawić swoją porcję na talerzu tak jak lubi.

Przypominam dotychczasowe wpisy szparagowe tutaj 


Sałatka ze szparagami i wędzonym pstrągiem

oliwa z oliwek
5 małych ziemniaków (około 280 g)
500g zielonych szparagów
ząbek czosnku (opcjonalnie), obrany i zmiażdżony  
2 jajka ugotowane na twardo, obrane i pokrojone na ćwiartki
1 płat naturalnie wędzonego pstrąga lub upieczonego łososia (80g - 100g)
pęczek rukoli (50g)
garść czarnych oliwek bez pestek
rzeżucha lub inne pikantne kiełki np. rzodkiewka 

sok z 1/2 cytryny
1/2 łyżeczki musztardy
125 ml oliwy z oliwek

sól
pieprz


Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy w łupinach w osolonej wodzie przez około 20 minut (młode ziemniaki krócej). Ugotowane ziemniaki studzimy i kroimy na ćwiartki.

Szparagi dokładnie myjemy, osuszamy i odcinamy zdrewniałe końcówki. Kroimy szparagi na kawałki o długości około 4 cm. Główki odkładamy na bok.
W patelni rozgrzewamy 1 łyżkę oliwy, dodajemy pokrojone szparagi (bez główek) i podsmażamy na średnim ogniu przez 4 minuty mieszając dość często. Następnie dodajemy główki szparagów i czosnek i podsmażamy jeszcze 2 minuty. Lekko solimy (użyłam wędzonej soli maldon), mieszamy, zdejmujemy z ognia i studzimy.

Ostudzone szparagi i ziemniaki przekładamy do miski, polewamy sosem (4 łyżki) i delikatnie mieszamy.

W dużej misce lub na talerzu rozkładamy rukolę. Na wierzchu układamy ziemniaki, szparagi, jajka i podzielonego na cząstki pstrąga lub łososia. Dodajemy oliwki i kiełki. Całość polewamy sosem (połową tego co zostało), przyprawiamy solą i pieprzem. 
Resztę sosu stawiamy obok sałatki - dzięki temu każdy będzie mógł doprawić swoją porcję bezpośrednio na talerzu. 

Smacznego!

Curry z dynią

Przyszła  jesień, dni są coraz częściej zimne, deszczowe i wietrzne. Rano naciągamy czapki na głowy i owijamy się ciepłymi szalami. 

W kuchni już czas zastąpić sałaty, pomidory i ogórki daniami rozgrzewającymi, pełnymi przypraw. Imbir, kurkuma, kardamon, gorczyca, goździk i cynamon nie tylko nas rozgrzeją, ale dodatkowo pomogą w walce z wirusami i bakteriami.

Na zimne jesienne wieczory polecam curry dyniowe z ciecierzycą według przepisu Nigela Slatera "Tender".
Dla mnie potrawa w wersji oryginalnej była zbyt mdła i dlatego zdecydowałam się dodać passatę pomidorową. Użyłam dyni Orange Butternut, to moja ulubiona odmiana w tym sezonie, bardzo aromatyczna. Miąższ ma intensywny pomarańczowy kolor, jest miękki i można go jeść na surowo.


Curry z dynią i ciecierzycą

źródło: "Tender, Volume I", Nigel Slater

200 g suchej ciecierzycy, namoczonej wcześniej w zimnej wodzie (około 8 godzin)
2 cebule, obrane i drobno posiekane
3 łyżki oleju roślinnego lub klarowanego masła (ja użyłam masła kokosowego)
4 ząbki czosnku, obrane i zmiażdżone
kawałek imbiru wielkości kciuka, obrany i starty
3 trawy cytrynowe*
2 łyżeczki mielonej kolendry
2 łyżeczki kurkumy
6 strączków zielonego kardamonu
2 papryczki chilli lub płatki chilli (opcjonalnie, jeśli lubimy ostre potrawy)
500 g obranej i pozbawionej ziaren dyni 
250 ml wywaru warzywnego
400 ml mleka kokosowego
300 ml passaty pomidorowej
1 łyżeczka żółtej gorczycy
świeża kolendra, opcjonalnie

* Trawę cytrynową można zastąpić skórką otartą z limonki. Limonkę należy wcześniej dokładnie wyszorować.


Ciecierzycę gotujemy w dużej ilości wody przez około 60 minut (do miękkości), pod koniec gotowania solimy.

W dużym garnku rozgrzewamy 2 łyżki tłuszczu, dodajemy posiekaną cebulę i szklimy na małym ogniu do czasu aż zmięknie.  

Trawę cytrynową pozbawiamy zdrewniałych części i bardzo drobno siekamy.

Do zeszklonej cebuli dodajemy starty imbir, zmiażdżony czosnek i posiekaną trawę cytrynową. Mieszamy i podsmażamy około 2 minuty.

Ziarenka kardamonu wyjmujemy ze strączków i rozcieramy w moździerzu.

Papryczki rozcinamy, pozbawiamy nasion i drobno kroimy.

Kardamon i papryczki chilli dodajemy do cebuli i nadal podsmażamy na bardzo małym ogniu.

Dynię kroimy na małe kawałki (na jeden gryz) i dodajemy do garnka z cebulą i przyprawami.

Zalewamy całość wywarem warzywnym, doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym ogniu, pod przykryciem. Czas gotowania zależy od rodzaju użytej dyni. Po około 10 minutach sprawdzamy widelcem, czy dynia zaczęła już mięknąć. Nie czekamy aż dynia rozgotuje się, powinna być al dente.

Dodajemy ciecierzycę, mleczko kokosowe i passatę, doprawiamy solą, mieszamy i gotujemy na małym ogniu, bez przykrycia, przez około 15 minut. Jeśli dynia jest nadal twardawa to wydłużamy czas gotowania. 

Na patelni podgrzewamy łyżkę tłuszczu, dodajemy gorczycę i podgrzewamy ją do czasu, aż zacznie strzelać jak popcorn. Dodajemy gorczycę do curry, mieszamy i jeśli trzeba, to jeszcze raz doprawiamy solą.

Podajemy z ryżem basmati (polecam ryż pełnoziarnisty) i listkami świeżej kolendry.

Smacznego!

Kotleciki dyniowe z komosą ryżową

Dziś udało nam się, w przerwie między ulewami, odwiedzić kiermasz dyniowy. Wybór, jak zwykle, ogromny. Zakupy udane, siedem dorodnych egzemplarzy gotowych na przerób. 
Pierwsza w tym sezonie propozycja  na danie z dynią pochodzi z książki  "The Vibrant Table". Wprowadziłam jedną zmianę do przepisu, zastąpiłam mąkę migdałową ugotowaną komosą ryżową (quinoa). Kotleciki wyszły bardzo delikatne i baaaardzo posmakowały dzieciom :-)

Kotleciki dyniowe 

inspiracja: "The Vibrant Table", Anya Kassoff


1 łyżka oliwy z oliwek
1/2 średniej cebuli, obranej i drobno posiekanej
1 duży ząbek czosnku, obrany i zmiażdżony 
400 g dyni butternut squash (dynia piżmowa), obranej
1/2 szklanki ugotowanej i przestudzonej komosy ryżowej*
1 duże jajko
1 1/2  łyżki posiekanych, świeżych liści szałwii 
1 łyżka posiekanej natki pietruszki
1 łyżka nasion chia lub zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
45 g sera feta lub manouri, rozdrobnionego widelcem (można pominąć)
sól i pieprz
opcjonalnie, jeśli masa jest za rzadka, 1- 2 łyżki mielonych migdałów lub zmielonych ziaren słonecznika

* w oryginalnym przepisie autorka użyła mąki migdałowej

Piekarnik rozgrzewamy do 200° C.

Na małej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy, dodajemy cebulę i szklimy na małym ogniu. Pod koniec dodajemy czosnek, mieszamy i odstawiamy do przestygnięcia.

Obraną dynię ścieramy na tarce o dużych oczkach.

Startą dynie układamy na kilku warstwach papierowego ręcznika, zawijamy i delikatnie wyciskamy. W ten sposób pozbywamy się nadmiaru wody. 

Przekładamy dynię do miski, dodajemy jajko, komosę ryżową, szałwię, natkę pietruszki, nasiona chia, ser feta, podsmażoną cebulę i czosnek. Dokładnie mieszamy i doprawiamy solą i pieprzem. 

Jeśli masa jest za rzadka, możemy dodać mielone migdały lub słonecznik.

Kratkę do pieczenia z piekarnika lub dużą płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia.
Możemy nasmarować papier oliwą żeby mieć pewność , że kotleciki nie przykleją się.

Z masy formujemy kotleciki (jedna spora łyżka masy na jeden kotlecik) i przekładamy je na blachę. Ja użyłam metalowego krążka do formowania kotlecików.

Kotleciki pieczemy około 15 minut w termoobiegu. Mój piekarnik dość słabo grzeje, jeśli ktoś ma nowy piekarnik to być może trzeba skrócić czas pieczenia.
Wyjmujemy ostrożnie blachę z piekarnika i delikatnie, przy użyciu metalowej szpatułki, przewracamy kotleciki na drugą stronę.

Wkładamy blachę ponownie do piekarnika i pieczemy 10 - 15 minut, do czasu aż się ładnie zezłocą.

Wyjmujemy z piekarnika i podajemy natychmiast po upieczeniu. Doskonale smakują z tzatzikami. 
 

Smacznego!

 

Kasza jaglana na słodko

Zbliża się jesień, niedługo zacznie się sezon przeziębień a więc warto sobie przypomnieć o istnieniu kaszy jaglanej. Tym razem w wersji na słodko, ze smażonymi jabłkami, cynamonem i imbirem. Przypominam, że kasza jaglana doskonale odśluzowuje, odkwasza i rozgrzewa.


Kasza jaglana ze smażonymi jabłkami

(porcja na 2 osoby)

 

1/3 szklanki kaszy jaglanej
szczypta soli
szczypta kurkumy
2/3 szklanki wrzątku
strączek zielonego kardamonu (opcjonalnie)
garść wyłuskanych orzechów włoskich
1 łyżka masła klarowanego lub kokosowego
2 jabłka 
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki startego, świeżego imbiru
miód lub inny słodzik (syrop ryżowy, syrop klonowy, syrop z agawy...)

Kaszę wsypujemy do garnka z grubym dnem i prażymy na małym ogniu, często mieszając. Pilnujemy, żeby się nie przypaliła. Prażymy do czasu aż kasza zacznie pachnieć. 
Uprażoną kaszę zalewamy wrzątkiem (2/3 szklanki). Ilość wody dwukrotnie większa od ilości kaszy. Dodajemy szczyptę kurkumy i soli, strączek kardamonu, przykrywamy garnek pokrywką, zmniejszamy ogień i gotujemy 20 minut.
W czasie kiedy gotuje się kasza, przygotowujemy pozostałe składniki.

Orzechy siekamy na mniejsze kawałki i prażymy na suchej patelni, często mieszamy, uważamy żeby nie przypalić. Uprażone orzechy odstawiamy na bok do wystudzenia.

Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy starte jabłka, cynamon i imbir. Smażymy na średnim ogniu przez  około 5 minut mieszając od czasu do czasu.

Z ugotowanej kaszy wyjmujemy kardamon. Usmażone jabłka dodajemy do kaszy, mieszamy i przekładamy do miseczek. Posypujemy uprażonymi orzechami i dosładzamy miodem lub innym słodzikiem.

Smacznego!

Zupa z pieczonej papryki i pomidorów

Jak co roku z wakacji w Polsce wróciliśmy ze skrzynką pysznych, działkowych pomidorów. Okazało się, że pomidory są już mocno dojrzałe i trzeba je jak najszybciej zjeść. Kilka mocno dojrzałych egzemplarzy wykorzystałam do ugotowania zupy z poniższego przepisu.

 

Zupa z pieczonej papryki i pomidorów


źródło: "Jamie Magazine" Jun '14, Summer Loving


3 duże czerwone papryki
750 g dojrzałych pomidorów, przekrojonych na pół
1 cebula, obrana i pokrojona w piórka
6 ząbków czosnku, nieobranych  ze skórki
3 łyżki oliwy z oliwek
500-600 ml wywaru warzywnego
sól, pieprz
świeża bazylia
opcjonalnie sos tabasco

Piekarnik rozgrzewamy do 180° C.
Dużą, płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia.

Z jednej strony blachy układamy papryki. Na pozostałej części rozkładamy pomidory, cebulę i czosnek, skrapiamy oliwą i przykrywamy folią aluminiową. Paprykę pieczemy bez przykrycia!

Warzywa wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 35-40 minut, do czasu aż papryka zacznie się przypiekać, a warzywa pod folią zmiękną.

Wyjmujemy warzywa z piekarnika, folię zdejmujemy z pomidorów i przykrywamy nią paprykę (to ułatwi zdjęcie skórki z papryki).  Odstawiamy warzywa do przestygnięcia. 

Z ostudzonej papryki i pomidorów zdejmujemy skórkę, a następnie wyjmujemy nasiona.

Czosnek obieramy ze skórki.

Wszystkie warzywa wrzucamy do blendera, dodajemy wywar warzywny i miksujemy na gładki krem.

Przelewamy zupę do garnka, podgrzewamy i doprawiamy solą, pieprzem i opcjonalnie sosem tabasco.

Zupę podajemy na ciepło lub na zimno, ze świeżą bazylią i odrobiną oliwy.
 
 Smacznego!

Warzywa psiankowate 2014
Pora na pomidora!

Pieczone ziemniaki z bakłażanem

Witam po wakacjach. Jak zwykle ciężko jest po wakacyjnym lenistwie wrócić do rutyny. W związku z tym na początek bez szaleństw - proste danie z ziemniaków i bakłażana.

Pieczone ziemniaki z bakłażanem

źródło: "River Cottage. Veg everyday.", Hugh Fearnley Whittingstall

 

4 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego (tłoczone na zimno)
2 małe bakłażany (razem waga 500g)
500g ziemniaków
2 ząbki czosnku, obrane i pokrojone w plasterki
świeży sok z cytryny
sól i pieprz
opcjonalnie skórka otarta z połowy cytryny 
garść ulubionych, świeżych ziół, drobno posiekanych (ja użyłam natki pietruszki)

Bakłażany kroimy w kostkę (2 cm), lekko solimy i przekładamy na sitko. Po 30 minutach dokładnie osuszamy na papierowym ręczniku. 

Piekarnik wraz z blaszką na której będziemy piec warzywa rozgrzewamy do 200° C.

Ziemniaki dokładnie myjemy (nie obieramy) i kroimy w kostkę (2 cm).

Pokrojone bakłażany i ziemniaki wkładamy do miski, dodajemy oliwę lub olej, lekko solimy i dokładnie mieszamy.

Warzywa bardzo ostrożnie przekładamy na rozgrzaną blachę i pieczemy 30 min. (po 15 minutach pieczenia mieszamy).

Wyjmujemy blachę z piekarnika, dodajemy plasterki czosnku, mieszamy i pieczemy jeszcze 10- 15 minut. Warzywa powinny nabrać złocistego koloru.

Wyjmujemy warzywa z piekarnika, skrapiamy odrobiną soku z cytryny i jeśli trzeba, to doprawiamy jeszcze solą (użyłam wędzonej soli Maldon) i pieprzem.

Możemy dodać skórkę otartą z cytryny i garść ulubionych, świeżych ziół.

Danie zjadamy na ciepło lub w temperaturze pokojowej. Pozostałe resztki możemy wykorzystać do przygotowania frittaty lub omletu.

Smacznego!

Warzywa psiankowate 2014

Smoothie z zieloną herbatą

Jeszcze jeden pomysł na smoothie zaczerpnięty z Smoothies from Whole Living by Martha Stewart

Smoothie z owocami sezonowymi i zieloną herbatą

(porcja na 2 osoby)

1 szklanka ostudzonej, zielonej herbaty*
1 szklanka owoców sezonowych, ja użyłam malin, czerwonej porzeczki i jagód
1 mocno dojrzały banan, obrany
1 łyżka świeżo zmielonego siemienia lnianego
1 - 1,5 łyżki miodu lub innego słodu (syrop z agawy, syrop ryżowy)

* W czasie upałów możemy zamrozić część zielonej herbaty w pojemniku do kostek lodu

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i dokładnie miksujemy.

Smacznego!

Letnie Orzeźwienie 2014

Lato uciekło, wracamy do solidnego jedzenia

Za oknem zrobiło się deszczowo i pochmurnie, a wraz ze zmianą pogody przyszła ochota na solidne, rozgrzewające dania. Sałatki i chłodniki muszą poczekać na upały. 


Potrawka z czerwonej soczewicy

3 łyżki oliwy z oliwek
1 cebula
1 listek laurowy
1 ząbek czosnku
1 papryka (około 250 g)
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
750 ml wywaru warzywnego
1 mała cukinia (300 - 350 g)
4 średnie ziemniaki
1/2 szklanki passaty pomidorowej*
kilka gałązek tymianku (opcjonalnie), ja użyłam tymianku cytrynowego
garść posiekanej natki pietruszki
sos sojowy/tamari
sól
pieprz

opcjonalnie możemy dodać pokrojoną w plasterki marchewkę z wywaru warzywnego

* W sezonie możemy zastąpić passatę świeżymi pomidorami. 2-3 średnie pomidory zalewamy wrzątkiem, po kilku minutach wyjmujemy pomidory z gorącej wody, przelewamy zimną wodą i zdejmujemy skórkę. Kroimy pomidory w drobną kostkę i dodajemy do gotowania razem z cukinią.

Potrawkę gotowałam bez pokrywki.
Starałam się tak dobrać czas gotowania poszczególnych składników, żeby na koniec wszystkie warzywa zachowały swój kształt i nie rozgotowały się. Cały czas gotowałam na małym ogniu.

 

Cebulę obieramy i kroimy w drobną kostkę. W garnku rozgrzewamy oliwę, dodajemy cebulę i szklimy na małym ogniu przez około 10 minut.

Paprykę kroimy na pół, wyjmujemy gniazda nasienne i kroimy w mniejsze kawałki (rozmiar wygodny do jedzenia).
Czosnek obieramy i wyciskamy przez praskę.
Do zeszklonej cebuli dodajemy liść laurowy, czosnek i paprykę. Podsmażamy 5 minut na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu.
Jeśli używamy młodych ziemniaków to dokładnie je myjemy i kroimy w dużą kostkę (bez obierania). Stare ziemniaki trzeba obrać.
Soczewicę przepłukujemy w zimnej wodzie.
Do podsmażonych warzyw dodajemy soczewicę, ziemniaki i wywar warzywny. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy 15 minut.
Cukinię kroimy wzdłuż na cztery części, a następnie w kawałki o grubości około 0,5 cm.
Dodajemy cukinię, przyprawiamy , dokładnie mieszamy i gotujemy do czasu aż cukinia lekko zmięknie, u mnie zajęło to 10 minut. Jeśli potrawa jest za gęsta, to możemy dodać troszkę wywaru lub wody (ja nie dodawałam).  
Dodajemy passatę pomidorową i tymianek, mieszamy i gotujemy około 5 minut.
Jeśli trzeba to jeszcze raz doprawiamy, dodajemy natkę i zdejmujemy z ognia.
Podajemy na ciepło.
Potrawę można odgrzać na drugi dzień.
Smacznego!

Cukinia 2014

Deser z truskawek i mleczka kokosowego

Zanim skończy się sezon na truskawki, namawiam do wypróbowania tego przepisu. Pomysł zaczerpnięty od Macieja Szaciłło z programu DDTVN.

Do zagęszczenia mleczka kokosowego użyłam ziarenek chia (szałwia hiszpańska). Ziarenka chia to doskonałe źródło kwasów omega 3, błonnika i przeciwutleniaczy. Mają właściwości podobne do siemienia lnianego, ale są neutralne w smaku i nie trzeba ich mielić żeby przyswoić wszystkie składniki. Jedyna wada to cena, są dość drogie, ale za to bardzo wydajne i jedno opakowanie wystarcza na bardzo długo.

Ziarenka chia po zmieszaniu z mleczkiem kokosowym zamieniają je w żel. Konsystencja przypomina trochę miąższ agrestu.

 

Mus z truskawek i bananów z mleczkiem kokosowym

6 małych porcji lub 3 duże

 

250 ml mleczka kokosowego
1 łyżka płynnego miodu o neutralnym smaku lub innego naturalnego słodu
2  łyżki ziarenek chia
300 g truskawek, umytych, bez szypułek 
1 bardzo dojrzały banan, obrany i pokrojony w plasterki
skórka otarta z 1/2 cytryny lub limonki (opcjonalnie)

Mleczko kokosowe wlewamy do małej miski, dodajemy miód i wsypujemy nasiona chia, cały czas intensywnie mieszając trzepaczką. Odstawiamy na 10 - 15 minut.
Truskawki, banana i skórkę cytryny lub limonki miksujemy na mus.
Mleczko kokosowe jeszcze raz dokładnie mieszamy trzepaczką i przekładamy do pucharków lub szklanek.
Mus truskawkowo - bananowy przekładamy bardzo delikatnie, przy pomocy łyżki, do pucharków z mlekiem kokosowym.
Deser wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Przed podaniem możemy udekorować kawałkami truskawek, otartą skórką cytryny lub listkami mięty.


Smacznego!

Chłodnik zagraniczny

Przepis na chłodnik z buraków, dla mieszkających daleko od kraju. Nie zawsze da się upolować botwinkę lub  chard, ale chłodnik z samych buraków też nie jest zły.

Mój chłodnik jest gęsty i bardziej buraczany niż mleczny. Obowiązkowo musi odstać kilka godzin w lodówce, żeby nabrać mocy :-).

Proporcje jogurtu i wywaru można oczywiście zmieniać zgodnie z upodobaniami.

 

Chłodnik z buraków

3 średnie buraki, waga razem około 700 g
1 l wywaru warzywnego (bez tłuszczu)
800 ml naturalnego jogurtu
1 długi ogórek szklarniowy lub kilka ogórków gruntowych 
kilka rzodkiewek (opcjonalnie)
spora garść posiekanego koperku

sól i pieprz

do podania, jajka ugotowane na twardo


Buraki obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach. Przekładamy buraki do garnka, zalewamy wywarem warzywnym i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy do miękkości, na średnim ogniu (15 - 20  min). Zdejmujemy z ognia i mocno doprawiamy solą. Można nawet troszkę przesolić bo do wywaru dodamy jeszcze sporo jogurtu. Doprawiony barszcz odstawiamy do zupełnego wystudzenia.

Ogórka i rzodkiewkę kroimy w drobną kostkę i dodajemy do zupy. 

Dodajemy jogurt i bardzo dokładnie mieszamy. 

Wstawiamy chłodnik do lodówki i zostawiamy na kilka godzin, najlepiej na noc.

Przed podaniem dodajemy  posiekany koperek, dokładnie mieszamy i jeśli trzeba to jeszcze raz doprawiamy solą.

Chłodnik podajemy z ugotowanym na twardo  i pokrojonym jajkiem.  
Każdą porcję możemy  dodatkowo udekorować pokrojonym drobno ogórkiem, rzodkiewką i koperkiem.

Smacznego!