Czerwony ryż z Camargue

Ryż czerwony z południa Francji jest ryżem niełuskanym, o ciemno czerwonym zabarwieniu. Ten charakterystyczny kolor jest wynikiem uprawy na gliniastej glebie.  Jest to ryż o lekko orzechowym smaku i ugotowany al dente doskonale nadaje się do sałatek. Można go kupić w sklepach ze zdrową żywnością. Ja przygotowuję z czerwonego ryżu sałatkę z dodatkiem cukinii i papryki. 
Sałatka powinna postać kilka godzin w lodówce, najlepiej przez całą noc. Bezpośrednio po przygotowaniu może się wydawać zbyt kwaśna, ale zapewniam, że po kilku godzinach smak złagodnieje.

 

Sałatka z czerwonego ryżu z Camargue

źródło: “Tibits at home“, książka restauracji Tibits

160 g czerwonego ryżu
1 czerwona papryka
1 żółta papryka
1 mała, młoda cukinia
1 garść posiekanej natki pietruszki

Sos

3 łyżki oliwy
3 łyżki octu jabłkowego
1 łyżka koncentratu pomidorowego
1/2 łyżeczki ulubionej mieszanki curry
1/2 łyżeczki łagodnej papryki
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kuminu
1/2  -  1 łyżeczki soli (ja dodaję 1/2 łyżeczki i na drugi dzień doprawiam, jeśli zachodzi taka potrzeba


Ryż gotujemy 30 - 40 minut w dużej ilości osolonej wody. Odcedzamy na sitku, przelewamy zimną wodą i pozostawiamy na sitku w celu pozbycia się nadmiaru wody.

Warzywa oczyszczamy i kroimy w drobniutką kostkę. 

Składniki sosu przekładamy do małej miseczki i dokładnie ze sobą łączymy.

Wszystkie składniki sałatki (ryż, sos, pokrojone warzywa i natkę pietruszki) przekładamy do dużej miski i dokładnie mieszamy.

Zamykamy szczelnie i dostawiamy do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc.

Przed podaniem dokładnie mieszamy, i jeśli trzeba, to dosalamy.
Smacznego!

Boczniaki jak śledzie

Propozycja dla osób, które nie lubią śledzi lub się nimi przejadły w czasie Świąt. Pomysł na zastąpienie śledzi boczniakami pochodzi z grudniowego numeru miesięcznika "Kuchnia", poleca go Marta Dymek, autorka popularnego wegańskiego bloga Jadłonomia. Sposób jest prosty, robimy marynatę jak do śledzi, a śledzie zastępujemy pieczonymi lub smażonymi boczniakami. Ja wybrałam opcję pieczenia grzybów w piekarniku, mniej roboty i zdrowiej. 

Z poniższego przepisu wychodzi mała porcja, na 2 - 3 osoby. W oryginalnym przepisie użyto 1 kg boczniaków, ja zrobiłam mniejszą porcję. Należy jednak pamiętać, że w czasie pieczenia grzyby tracą wodę i mocno się kurczą.


Boczniaki w marynacie po kaszubsku

inspiracja : "Kuchnia" nr 12/2015 (jadlonomia.com)

oliwa
300 g boczniaków (same kapelusze, bez ogonków)
1 duża cebula lub 2 małe
2 ziarna ziela angielskiego
3 ziarna pieprzu
1 listek laurowy
1 łyżka rodzynek
1 łyżeczka miodu o delikatnym smaku
1/2 łyżeczki majeranku
1/8 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki ziaren gorczycy
2 łyżki koncentratu pomidorowego
2- 3 łyżki octu jabłkowego
sól
pieprz

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.
Grzyby oczyszczamy i kroimy wzdłuż blaszek na mniejsze kawałki.
Rozkładamy grzyby na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, skrapiamy oliwą i solimy. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy  25-30 minut. W czasie pieczenia kilkukrotnie otwieramy drzwiczki piekarnika i wypuszczamy z niego parę. Grzyby powinny zmięknąć i nabrać złotego koloru.

W czasie kiedy grzyby się pieką, przygotowujemy marynatę.

Cebulę obieramy i kroimy wzdłuż, a następnie w cieniutkie plasterki. Na patelni rozgrzewamy oliwę (3 - 4 łyżki), dodajemy cebulę, lekko solimy i podduszamy na małym ogniu przez 5 minut. 
Dodajemy rodzynki oraz wszystkie przyprawy i nadal podsmażamy na bardzo małym ogniu, przez około 15 minut lub do czasu aż cebula zmięknie. 
Do podduszonej cebuli dodajemy miód, koncentrat pomidorowy i ocet jabłkowy, doprawiamy solą i pieprzem i dokładnie mieszamy. Podduszamy jeszcze 5 minut.

Grzyby i marynatę przestudzamy. Grzyby wkładamy do patelni z marynatą, delikatnie mieszamy i przekładamy do słoika. Zamykamy słoik i odstawiamy do lodówki na 24 godziny.

Smacznego !

 

 

Wspomnienie Dubaju

Nadchodzą upały, prognozy mówią o 35° C przez najbliższe dni. To mi przypomniało nasz wiosenny pobyt w Dubaju, temperatury były podobne.  Jak Dubaj, to kuchnia arabska i mnóstwo warzyw, a wśród nich przede wszystkim bakłażan. Mnie najbardziej smakowała pasta z pieczonego bakłażana z dodatkiem drobno pokrojonego ogórka i pestek granatu. Do tego oczywiście sporo natki pietruszki i obowiązkowo arabskie pieczywo.


Pasta z pieczonego bakłażana

inspiracja : "Plenty", Yotam Ottolenghi

2 średnie bakłażany
2 łyżki tahini (pasta sezamowa)
1 łyżka melasy z granatów (opcjonalnie, ale warto dodać)
1 łyżka soku z cytryny
2 małe ogórki gruntowe, obrane i pokrojone w kostkę
1 ząbek czosnku, obrany i zmiażdżony 
2 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
garść pestek granatu (opcjonalnie) plus kilka pestek do dekoracji
sól

Bakłażana możemy upiec na różne sposoby w zależności od tego jaką mamy kuchenkę.

Jeśli mamy kuchenkę gazową, to opiekamy bakłażana nad ogniem. Zabezpieczamy płytę kuchenki folią aluminiową, podpalamy palniki i układamy na nich bakłażany. Pieczemy przez około 15 minut obracając od czasu do czasu. Skórka powinna być przypalona, a miąższ miękki. Jeśli bakłażany będą w środku nadal twarde, to możemy je jeszcze dopiec w piekarniku.

Możemy upiec bakłażany na grillu (moja wersja).

Trzeci sposób to bakłażan upieczony w piekarniku. Rozgrzewamy piekarnik do 200° C, nakłuwamy bakłażany widelcem, układamy je na papierze do pieczenia i pieczemy przez około 30 minut lub do miękkości. Pod koniec pieczenia możemy włączyć termoobieg.

Lekko przestudzone bakłażany obieramy ze skórki i układamy na sicie na co najmniej 15 minut.

Do miksera wkładamy odsączone bakłażany, pastę tahini, melasę z granatów, sok z cytryny, czosnek i łyżkę oliwy. Miksujemy przez kilkanaście sekund. Doprawiamy solą i jeśli trzeba to dodajemy więcej melasy lub soku z cytryny.

Dodajemy ogórka, natkę pietruszki i pestki granatu, dokładnie mieszamy.

Przekładamy do miseczki. Polewamy łyżką oliwy, dekorujemy pestkami granatu i posiekaną natką.

Podajemy z pieczywem typu flat bread, krakersami lub pokrojonymi w słupki warzywami.
Smacznego!

Zawijamy w papier ryżowy

Spring rollsy w wersji light, bez smażenia czyli ryż, warzywa, tofu i papier ryżowy. Jako dodatek proponuję dip na bazie sosu sojowego lub tamari.

DSC_9595.JPG

 

Roladki z papieru ryżowego

 

8 płatów papieru ryżowego, moje miały średnicę 16 cm, można użyć większych, będą się wygodniej zwijać

100 g ugotowanego ryżu (ryż może być lekko rozgotowany, posklejany)

2 marchewki, obrane

4 gałązki szczypiorku, drobno posiekane

kawałek ogórka, około 8 cm

kilka listków sałaty lub młodego szpinaku

garść kiełków fasolki mung

150 g twardego tofu

2 łyżki sosu sojowego lub tamari

łyżeczka utartego, świeżego imbiru

2 - 3 łyżki tłuszczu roślinnego do smażenia

 

Sos / dip

źródło gotujzdrowo.com

2 łyżki sosu sojowego lub tamari

sok z 1/2 cytryny

1 łyżka płynnego miodu lub syropu z agawy

1/2 papryczki chilli, drobno pokrojona (bez nasion)

1 łyżka posiekanego szczypiorku

1 cm korzenia świeżego imbiru, obrany i starty

1 ząbek czosnku, obrany i zmiażdżony (opcjonalnie)

 

Zaczynamy od zamarynowania tofu. Do niedużej miseczki wlewamy 2 łyżki sosu sojowego/ tamari, dodajemy starty imbir i mieszamy. Tofu kroimy w bardzo drobną kostkę, dodajemy do marynaty, dokładnie mieszamy i odstawiamy na co najmniej 30 minut.

W międzyczasie przygotowujemy sos.

Wszystkie składniki sosu wlewamy do malutkiego słoiczka, dobrze zakręcamy i energicznie potrząsamy słoiczkiem do czasu, aż miód się rozpuści.

Rozgrzewamy tłuszcz na patelni i podsmażamy tofu na złoty kolor. Tofu mieszamy dość często, a pod koniec smażenia polewamy resztką marynaty. Po odparowaniu marynaty zdejmujemy tofu z ognia.

W misce mieszamy ryż, tofu i szczypiorek. Całość możemy lekko ugnieść dłonią, wówczas masa nie będzie sypka i nie powinna się wysypywać z roladek.

Ogórek dokładnie myjemy (nie obieramy) i kroimy w słupki (8 sztuk).

Obraną marchewkę kroimy w bardzo cieniutkie słupki lub ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Do miski lub głębokiego talerza nalewamy letniej wody. Płat papieru ryżowego zanurzamy na chwilę w wodzie, a gdy zmięknie to przekładamy go na wilgotną, bawełnianą ściereczkę.

Na środku papieru układamy porcję ryżu, następnie kawałek sałaty lub listki szpinaku, kawałek ogórka i odrobinę kiełków. Zawijamy boki papieru ryżowego do środka, a następnie zwijamy rulonik. Przekładamy na talerz i przykrywamy czystą, wilgotną ściereczką. To samo robimy z pozostałymi kawałkami papieru ryżowego.

Roladki zjadamy zaraz po przyrządzeniu. Przed podaniem możemy je posypać sezamem.

Obok talerza z roladkami ustawiamy miseczkę z sosem.

Smacznego!



Pasta z pieczonych buraków

Jeśli nie macie jeszcze dość buraków po zjedzeniu dużych ilości barszczu w czasie Świąt, to proponuję pastę z pieczonych buraków i orzechów włoskich. Doskonale smakuje z pieczywem typu flatbread (przepis tutaj - klik) oraz na kanapce, np. z pikantnym serem i rukolą lub jajkiem i kiełkami.

Burak to jedno z niewielu warzyw, które są dostępne przez całą zimę. Warto go jeść, bo oprócz tego, że jest smaczny, oczyszcza jeszcze krew, wspomaga produkcję hemoglobiny i wzmacnia wątrobę. Jedynie osoby, które mają podwyższony poziom cukru we krwi, muszą ograniczać spożycie buraków.

 

DSC_8069.jpg


DSC_7989.JPG

Pasta z pieczonych buraków i orzechów włoskich

 przepis modyfikowany, źródło: "River Cottage. Veg Every Day" , Hugh Fearnley-Whittingstall

50 g orzechów włoskich (wyłuskanych)

1 łyżeczka ziaren kuminu

 2 małe buraczki, 200 -250g (razem)

1 łyżka pasty tahini lub masła orzechowego

1 ząbek czosnku, zmiażdżony (opcjonalnie) *

sok z 1/2 cytryny

2 łyżki oliwy z oliwek

sól

świeżo zmielony pieprz

 

*Żeby uniknąć ostrego, czosnkowego aromatu, możemy użyć czosnku pieczonego. Dwa ząbki czosnku (w skórce) wkładamy na kilkanaście minut do piekarnika, razem z burakami. Po wyjęciu z piekarnika i przestudzeniu, wyciskamy miąższ ze skórki.

Buraki dokładnie myjemy, zawijamy każdy osobno w folię aluminiową i pieczemy do miękkości w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, ( u mnie zajęło to prawie godzinę). Po ostudzeniu obieramy i kroimy  na mniejsze kawałki.

Na suchej patelni prażymy orzechy. Robimy to na małym ogniu, często mieszamy, uważamy, żeby ich nie spalić. Orzechy powinny nabrać lekko brązowego koloru. Uprażone orzechy studzimy.

Na tej samej patelni prażymy ziarna kuminu, cały czas potrząsając patelnią. Powinno to zająć niecałą minutę, do czasu, aż kumin zacznie pachnieć. Jeszcze ciepłe ziarna kuminu rozgniatamy w moździerzu. 

Do malaksera wsypujemy uprażone i przestudzone orzechy i miksujemy je przez kilka sekund. Następnie dodajemy buraki, kumin, tahini, sok z cytryny, oliwę i opcjonalnie czosnek. Wszystko miksujemy na pastę. Na koniec doprawiamy solą i pieprzem. Przekładamy do słoiczka i odstawiamy na co najmniej godzinę do lodówki. Po przegryzieniu pastę można jeszcze raz doprawić, może się okazać, ze trzeba dodać jeszcze trochę soku z cytryny i soli.

DSC_8092.JPG

Smacznego!



Rukola z figami i gorgonzolą

Uwielbiam proste dania: trzy podstawowe składniki, odrobina odpowiedniego sosu i mamy pyszną sałatkę. Sezon na figi jeszcze trwa, więc trzeba korzystać póki czas!

 

DSC_7002.jpg
DSC_6991.JPG
DSC_6957.jpg

Sałatka z rukoli, fig i gorgonzoli

porcja na 1 osobę 

 

rukola, spora garść (30 g ), umyta i dobrze osuszona

2 dojrzałe figi

ser gorgonzola, 60 g

oliwa z oliwek

ocet balsamiczny*

sól, pieprz - opcjonalnie

 

Na płaskim talerzu rozkładamy rukolę. 

Figi kroimy w plasterki i rozkładamy na rukoli. 

Gorgonzolę rozdrabniamy palcami na małe kawałki i rozkładamy na rukoli. 

Całość polewamy oliwą i skrapiamy octem balsamicznym. Ilość należy dobrać do własnych upodobań.

Możemy doprawić solą i pieprzem, ja tego nie robiłam.

* Jeśli mam ocet balsamiczny dobrej jakości, gęsty i aromatyczny, to wystarczy kilka kropli. Jeśli mamy ocet gorszej jakości (typowo dostępny w supermarketach), to możemy go zmieszać z oliwą i polać sałatkę takim sosem.  

DSC_6985.JPG

Smacznego! 

 

 

Chipsy dyniowe z sosem z pieczonej papryki

Świetna, zdrowa przegryzka np. na filmowy wieczór. Chipsy dyniowe smakują najlepiej zaraz po upieczeniu. Gdy poleżą dłużej i ostygną to niestety tracą chrupkość. 

 

DSC_6501.JPG
DSC_6322.JPG
DSC_6365.JPG

Chipsy dyniowe i sos z pieczonej papryki

żródło: Program Dzień Dobry TVN, Maciej Szaciłło

 

Sos

 

DSC_6510 2.JPG

2 średnie, czerwone papryki, pozbawione gniazd nasiennych i pokrojone w paski

3 ząbki czosnku, nieobrane, przekrojone na pół 

3 łyżki oliwy z oliwek

1 łyżeczka świeżego soku z cytryny

kilka listków świeżej bazylii  

sól, najlepiej wędzona Maldon

pieprz

opcjonalnie płatki chilli

 

Chipsy dyniowe

1/2 małej dyni hokkaido

2 łyżki oliwy z oliwek

ulubione świeże zioła, np. rozmaryn lub tymianek 

sól

pieprz

sproszkowana papryka do posypania (słodka, wędzona, ostra) 

 

Piekarnik nagrzewamy do 200° C

Płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia.

Pokrojoną paprykę skrapiamy łyżką oliwy, rozkładamy na blachę i solimy. Obok papryki kładziemy czosnek, wkładamy wszystko do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 20 minut. Po wyłączeniu piekarnika zostawiamy warzywa jeszcze na 10 minut w środku.

Wyjmujemy paprykę i czosnek z piekarnika i przestudzamy.  

Paprykę, wyciśnięty ze skórki czosnek, bazylię , 2 łyżki oliwy i łyżeczkę soku z cytryny miksujemy na aksamitną masę. Doprawiamy solą, pieprzem i opcjonalnie płatkami chilli. Dokładnie mieszamy i odstawiamy do "przegryzienia".

Sos możemy oczywiście przygotować dzień wcześniej. 

Teraz czas na dynię. 2 łyżki oliwy wlewamy do szklanki i dodajemy lekko poszarpane listki świeżych ziół. Odstawiamy oliwę na bok. Użyjemy jej do pieczenia dyni. 

Piekarnik nagrzewamy do 150° C

Dynię dokładnie oczyszczamy z ziaren. Ponieważ dynia hokkaido jest dość twarda to łatwiej będzie ją najpierw pokroić, a potem obrać. Kroimy dynię w cieniutkie plasterki, maksymalnie 2 mm grubości, a następnie obieramy małym, ostrym nożem. 

Pokrojoną i obraną dynię polewamy wcześniej przygotowaną oliwą z ziołami, dokładnie mieszamy i rozkładamy na dużej, płaskiej blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i lekko posypujemy solą. 

Dynię pieczemy w termoobiegu (150° C) przez około 60 minut. W czasie pieczenia możemy kilka razy otworzyć na kilka sekund piekarnik i wypuścić wilgoć.  Plastry na koniec pieczenia powinny być suche i lekko chrupiące (nie spalone). 

Po wyjęciu z piekarnika posypujemy chipsy papryką i jeśli trzeba to jeszcze raz solimy. Zjadamy natychmiast z wcześniej przygotowanym sosem. 

DSC_6411.jpg

Smacznego!