Dynia na słodko

Nasze ulubione ciasto dyniowe, bardzo aromatyczne i wilgotne w środku, idealne na ponure jesienne dni. Zapach, który unosi się w domu w czasie pieczenia tego ciast jest obłędny. 
Przepis pochodzi z książki Agnieszki Maciąg „Smak miłości”.

Składniki ciasta są odmierzane w szklankach. Ja używam miarek, gdzie szklanka to 200 ml. 

DSC_4235.jpg

Aromatyczne ciasto dyniowe

Inspiracja "Smak miłości ", Agnieszka Maciąg


250 g puree z pieczonej dyni* (najlepiej hokkaido lub dynia piżmowa)
1 1/2 szklanki mąki, ja użyłam orkiszowej, typ 630
1/2 szklanki tłuszczu, ja użyłam masła kokosowego tłoczonego na zimno
3/4 szklanki cukru, najlepiej nierafinowanego
2 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z jednej pomarańczy
1/2 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki mielonego, zielonego kardamonu
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/4 łyżeczki suszonego imbiru
1/2 łyżeczki mielonej wanilii lub ziarenka z jednej laski waniliowej

* Dynię obieramy, kroimy na małe kawałki (dyni hokkaido nie trzeba obierać), rozkładamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Wkładamy blachę do piekarnika rozgrzanego do 180°C i pieczemy do miękkości. Dynię możemy przykryć papierem do pieczenia, żeby się nie przypiekła z wierzchu.  Czas pieczenia zależy od rodzaju dyni. Upieczoną dynię miksujemy na gładki krem. 

Piekarnik rozgrzewamy do 180°C.

Keksówkę, moja ma długość 30cm i szerokość 11cm, wykładamy papierem do pieczenia.  Polecam zakup keksówki rozsuwanej, która umożliwia zmianę rozmiaru.

Cukier miksujemy z tłuszczem przez kilka minut, a następnie dodajemy po jednym jajku, cały czas miksując na małych obrotach.

Dodajemy masę dyniową i skórkę z pomarańczy i nadal miksujemy na małych obrotach do czasu, aż wszystkie składniki połączą się ze sobą. 

Następnie dodajemy wszystkie suche składniki i mieszamy dużą łyżką lub bardzo krótko miksujemy na małych obrotach.

Masę wlewamy do formy i wkładamy do nagrzanego piekarnika. 
Pieczemy 50 - 60 minut lub do czasu, aż będzie upieczone w środku (sprawdzamy drewnianym patyczkiem, powinien być suchy po wyjęciu z ciasta). Po wyjęciu z piekarnika pozostawiamy ciasto do ostygnięcia. 

Niecierpliwi mogą spożywać ciasto na ciepło, ale może się źle kroić.

Smacznego!
 

Ciasteczka z masłem orzechowym

Przepis na te pyszne ciasteczka pochodzi z książki : “The Great British Bake Off, Perfect Cakes and Bakes to Make at Home, season 2016“. Smak ciasteczek możemy zmieniać, używając różnego rodzaju masła orzechowego, w zależności od naszych upodobań. W oryginalnym przepisie użyto masła z orzeszków ziemnych, ja użyłam masła z orzechów laskowych. Kupując masło orzechowe należy zwrócić uwagę na jego skład. Dobre masło orzechowe ma tylko jeden składnik: orzechy! 


Ciasteczka z masłem orzechowym i czekoladą


inspiracja: “The Great British Bake Off, Perfect Cakes and Bakes to Make at Home, season 2016“

130 g masła orzechowego
115 g miękkiego masła
150 g cukru (ja użyłam cukru z nektaru kwiatów kokosowych)
1 średnie jajko
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii lub suszonej wanilii 
1/2 łyżeczki mielonego cynamonu
150 g płatków owsianych
70 g mąki (ja użyłam orkiszowej, typ 630)
2 łyżki sezamu, opcjonalnie
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
100 g ciemnej czekolady, drobno pokrojonej

Masło orzechowe, miękkie masło i cukier przekładamy do wysokiego naczynia i mieszamy do połączenia składników. Następnie masę ubijamy około 2 minut przy pomocy ręcznej trzepaczki lub miksera. 

Do ubitej masy dodajemy jajko i ekstrakt waniliowy i ubijamy jeszcze 1 minutę - aż do połączenia składników.

W osobnej misce łączymy suche składniki (płatki owsiane, mąkę, cynamon, sodę oczyszczoną, sezam) i dodajemy do masy orzechowej. Całość dokładnie mieszamy przy pomocy drewnianej łyżki.

Na końcu dodajemy posiekaną czekoladę i jeszcze raz mieszamy.

Masę odkładamy na godzinę do lodówki, żeby stężała. 

Piekarnik nagrzewamy do 180° C . 
Płaską blachę wykładamy papierem do pieczenia.

Łyżeczką nabieramy masę, formujemy kulkę, kładziemy na blaszce i spłaszczamy dłonią. Między ciasteczkami zachowujemy odstępy ponieważ urosną w czasie pieczenia.

Ciasteczka pieczemy około 10 – 15 minut, zależy od piekarnika.

Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy ciasteczka na blaszce do czasu, aż lekko przestygną i stwardnieją (około 3 min).

Po całkowitym ostudzeniu przekładamy ciastka do szczelnie zamykanego pojemnika i przechowujemy do 5 dni.

Smacznego!
 

Truskawki na owsianym spodzie

Sezon na truskawki powoli się rozkręca.  Częste deszcze i brak słońca powodują, że lokalne truskawki bywają kwaśne, dlatego porcje dla dzieci polałam odrobiną syropu klonowego. Do ciasta użyłam bezglutenowych płatków owsianych.

 


Truskawki na owsianym spodzie

podwójna porcja ciasta z  przepisu na ciastka owsiane (tutaj przepis), jedynie podwoiłam ilość proszku do pieczenia (1 łyżeczka)

300 g umytych i dobrze osuszonych truskawek
2 garście płatków migdałowych

 

Ciasto można podać z lodami waniliowymi lub z kremem waniliowym.

Krem waniliowy z nerkowców

1/2 szklanki orzechów nerkowca, należy je wcześniej namoczyć w wodzie, najlepiej przez całą noc
1/4 szklanki wody
1 łyżka miodu
1 łyżka soku z cytryny
1/2 łyżeczki mielonej wanilii lub esencji waniliowej

Przygotowujemy podwójną porcję ciasta zgodnie z przepisem na ciastka owsiane. Zawijamy ciasto w folię i wkładamy na godzinę do lodówki.

Krem waniliowy też warto przygotować wcześniej i go schłodzić.
Do tego będzie potrzebny dobry blender o dużej mocy.

Wszystkie składniki kremu wkładamy do blendera i miksujemy do czasu aż uzyskamy aksamitną konsystencję. U mnie trwało to 4 minuty. Konsystencja powinna przypominać gęstą śmietanę. Wkładamy krem do zamykanego pojemniczka i wstawiamy do lodówki.


Truskawki kroimy w ćwiartki.
Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni.

Piekarnik nagrzewamy do 175° C.

Schłodzone ciasto układamy na papierze do pieczenia. Przykrywamy ciasto kawałkiem foli spożywczej (żeby się nie kleiło do wałka) i rozwałkowujemy na placek o średnicy około 30 cm.
Zdejmujemy folię z ciasta, układamy równomiernie na cieście truskawki zostawiając około 2 cm na brzegach. 
Zawijamy brzegi ciasta do środka (na truskawki). 
Płytką blachę do pieczenia przykładamy do blatu i zsuwamy na nią papier do pieczenia z ciastem.
Wkładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 30 minut lub do czasu, aż ciasto się zrumieni. 
Po wyjęciu z piekarnika, ciasto musi odpocząć około 10 minut. Jeśli zaczniemy je kroić wcześniej, może się mocno kruszyć i rozpaść.

Ciasto zjadamy na ciepło, posypane prażonymi płatkami migdałów i polane kremem waniliowym. 

Smacznego!

Kruche ciasteczka pomarańczowe - nasze ulubione.

Delikatne, kruche ciasteczka z pomarańczowym aromatem i kawałkami czekolady.
Przepis na te ciasteczka znalazłam 3 lata temu na blogu Bea w Kuchni i od tego czasu jest to nasz numer 1 wsród ciasteczek bożonarodzeniowych. 

Kruche ciasteczka pomarańczowe z czekoladą

Inspiracja: Bea w Kuchni

150g masła (w temp. pokojowej)
100g cukru (użyłam cukru z palmy kokosowej)
szczypta soli
2 żółtka
skórka otarta z jednej dużej pomarańczy*
50g gorzkiej czekolady, pokrojonej w drobną kostkę
250g mąki (użyłam orkiszowej, typ 630)
1 łyżeczka esencji waniliowej lub mielonej wanilii 

* Pomarańczę, najlepiej bio, dokładnie szorujemy i płuczemy w gorącej wodzie. Możemy namoczyć pomarańczę (10 minut) w ciepłej wodzie z dodatkiem sody oczyszczonej, a następnie dokładnie opłukać. W ten sposób pozbędziemy się pestycydów. 

Masło ucieramy z cukrem na puszystą masę (ja użyłam miksera), dodajemy żółtka i szczyptę soli i ponownie ucieramy na jasną, puszystą masę.
Dodajemy otartą skórkę z pomarańczy, wanilię i mąkę i wyrabiamy ciasto. Ciasto z mąki orkiszowej może wymagać podsypania dodatkową ilością mąki (2 - 3 łyżki).
Na koniec dodajemy pokrojoną czekoladę i jeszcze raz krótko zagniatamy ciasto.

Piekarnik nagrzewamy do 180° C.

Z ciasta formujemy kulę, zawijamy w folię i odkładamy na około 20 min do lodówki. Jeśli po 20 minutach ciasto jest nadal za miękkie, to pozostawiamy je na dłużej w lodówce.
Ciasto rozwałkowujemy, na blacie oprószonym mąką, na grubość 5 - 7 mm. Przy użyciu foremek wycinamy ulubione kształty ciasteczek i układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy około 11 minut, studzimy na kratce.

Ciastka przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku.

Smacznego !

Coś dla ochłody. Domowe lody, 100% owocowe.

Lody z mrożonych owoców, najprostsze na świecie, pod warunkiem, że będziemy pamiętać o wcześniejszym zamrożeniu owoców. Potrzebne są bardzo mocno dojrzałe banany i ulubione inne owoce, np. ananas, mango lub dowolne owoce jagodowe. Doskonałe są maliny i truskawki. Do tego dobry blender, który poradzi sobie z zamrożonymi owocami. 

Lodów nie trzeba słodzić, wystarczy słodycz z bananów.

 

Lody bananowo-ananasowe, 100 % owocowe

(1 duża porcja lub 2 małe)

Musimy pamiętać o wcześniejszym zamrożeniu owoców!

1 mocno dojrzały, zamrożony banan, przed mrożeniem obrany i pokrojony w plasterki
1/4 zamrożonego, dojrzałego ananasa, przed mrożeniem obranego i pokrojonego w małe kawałki

Zamiast ananasa można dodać około dwóch garści zamrożonych owoców jagodowych.

Zamrożone owoce wsypujemy do blendera i miksujemy do uzyskania kremowej konsystencji. Może to potrwać kilkadziesiąt sekund. Jeśli blender jest duży, to trzeba kilkukrotnie przerwać miksowanie i zgarnąć przy pomocy łyżki owoce ze ścianek kielicha. Nie należy miksować zbyt długo, bo uzyskamy smoothie, a nie lody.  

Lody zjadamy natychmiast po zmiksowaniu.

Jeśli po zmiksowaniu lody są za rzadkie, to możemy je przełożyć do jakiegoś pojemnika i wstawić do zamrażarki na kilkadziesiąt minut.

Lody na zdjęciu są bezpośrednio po wyjęciu z blendera, bez dodatkowego mrożenia.

Smacznego ! 

Akcja lodowa 2015


Kasza jaglana na słodko

Zbliża się jesień, niedługo zacznie się sezon przeziębień a więc warto sobie przypomnieć o istnieniu kaszy jaglanej. Tym razem w wersji na słodko, ze smażonymi jabłkami, cynamonem i imbirem. Przypominam, że kasza jaglana doskonale odśluzowuje, odkwasza i rozgrzewa.


Kasza jaglana ze smażonymi jabłkami

(porcja na 2 osoby)

 

1/3 szklanki kaszy jaglanej
szczypta soli
szczypta kurkumy
2/3 szklanki wrzątku
strączek zielonego kardamonu (opcjonalnie)
garść wyłuskanych orzechów włoskich
1 łyżka masła klarowanego lub kokosowego
2 jabłka 
1/4 łyżeczki mielonego cynamonu
1/2 łyżeczki startego, świeżego imbiru
miód lub inny słodzik (syrop ryżowy, syrop klonowy, syrop z agawy...)

Kaszę wsypujemy do garnka z grubym dnem i prażymy na małym ogniu, często mieszając. Pilnujemy, żeby się nie przypaliła. Prażymy do czasu aż kasza zacznie pachnieć. 
Uprażoną kaszę zalewamy wrzątkiem (2/3 szklanki). Ilość wody dwukrotnie większa od ilości kaszy. Dodajemy szczyptę kurkumy i soli, strączek kardamonu, przykrywamy garnek pokrywką, zmniejszamy ogień i gotujemy 20 minut.
W czasie kiedy gotuje się kasza, przygotowujemy pozostałe składniki.

Orzechy siekamy na mniejsze kawałki i prażymy na suchej patelni, często mieszamy, uważamy żeby nie przypalić. Uprażone orzechy odstawiamy na bok do wystudzenia.

Jabłka obieramy i ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy starte jabłka, cynamon i imbir. Smażymy na średnim ogniu przez  około 5 minut mieszając od czasu do czasu.

Z ugotowanej kaszy wyjmujemy kardamon. Usmażone jabłka dodajemy do kaszy, mieszamy i przekładamy do miseczek. Posypujemy uprażonymi orzechami i dosładzamy miodem lub innym słodzikiem.

Smacznego!

Deser z truskawek i mleczka kokosowego

Zanim skończy się sezon na truskawki, namawiam do wypróbowania tego przepisu. Pomysł zaczerpnięty od Macieja Szaciłło z programu DDTVN.

Do zagęszczenia mleczka kokosowego użyłam ziarenek chia (szałwia hiszpańska). Ziarenka chia to doskonałe źródło kwasów omega 3, błonnika i przeciwutleniaczy. Mają właściwości podobne do siemienia lnianego, ale są neutralne w smaku i nie trzeba ich mielić żeby przyswoić wszystkie składniki. Jedyna wada to cena, są dość drogie, ale za to bardzo wydajne i jedno opakowanie wystarcza na bardzo długo.

Ziarenka chia po zmieszaniu z mleczkiem kokosowym zamieniają je w żel. Konsystencja przypomina trochę miąższ agrestu.

 

Mus z truskawek i bananów z mleczkiem kokosowym

6 małych porcji lub 3 duże

 

250 ml mleczka kokosowego
1 łyżka płynnego miodu o neutralnym smaku lub innego naturalnego słodu
2  łyżki ziarenek chia
300 g truskawek, umytych, bez szypułek 
1 bardzo dojrzały banan, obrany i pokrojony w plasterki
skórka otarta z 1/2 cytryny lub limonki (opcjonalnie)

Mleczko kokosowe wlewamy do małej miski, dodajemy miód i wsypujemy nasiona chia, cały czas intensywnie mieszając trzepaczką. Odstawiamy na 10 - 15 minut.
Truskawki, banana i skórkę cytryny lub limonki miksujemy na mus.
Mleczko kokosowe jeszcze raz dokładnie mieszamy trzepaczką i przekładamy do pucharków lub szklanek.
Mus truskawkowo - bananowy przekładamy bardzo delikatnie, przy pomocy łyżki, do pucharków z mlekiem kokosowym.
Deser wstawiamy na kilka godzin do lodówki.
Przed podaniem możemy udekorować kawałkami truskawek, otartą skórką cytryny lub listkami mięty.


Smacznego!

Pieczony rabarbar z miodem i jogurtem

Przyszedł czas na rabarbar, którego zapach i smak chyba zawsze będą mi się kojarzyć z dzieciństwem i ogródkiem działkowym.

 

 

Rabarbar pieczony w miodzie

500 g rabarbaru

płynny miód

1/2 łyżeczki świeżego, utartego imbiru

1/4 łyżeczki sproszkowanej wanilii lub ekstraktu waniliowego

400 ml dobrej jakości gęstego, naturalnego jogurtu

garść migdałów

 

Piekarnik nagrzewamy do 200° C.

Rabarbar obieramy i kroimy na kawałki nie większe niż 1 cm. Pokrojony rabarbar przekładamy do miski, dodajemy 2 łyżki miodu, imbir i wanilię. Dokładnie mieszamy i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Pieczemy przez 15 - 20 minut. Po 5 minutach pieczenia należy jeszcze raz wymieszać rabarbar. Po upieczeniu wyjmujemy z piekarnika i pozostawiamy do zupełnego wystudzenia.

Migdały dość drobno siekamy i prażymy przez chwilę na suchej patelni, aż nabiorą lekko złocistego koloru. Odkładamy do przestudzenia.

Do dzbanka wlewamy jogurt, dodajemy 2-3 łyżki miodu i dokładnie mieszamy.

Kilka kawałków rabarbaru odkładamy, a resztę dodajemy do jogurtu i bardzo delikatnie mieszamy, uważając żeby kawałki rabarbaru nie rozpadły się zbyt mocno. 

Przekładamy jogurt do miseczek lub szklanek, układamy na wierzchu odłożone wcześniej kawałki rabarbaru i posypujemy uprażonymi migdałami. Jeśli deser jest za kwaśny, to możemy polać go miodem.

Smacznego!


Rabarbalove


Ciasteczka owsiane i kilka słów o inulinie

Te ciasteczka są nazywane przez nasze dzieci ciasteczkami owsiankowymi, ponieważ zastępują im owsiankę (dzieci nie zbliżają się do owsianki). Można je również zapakować do szkoły na drugie śniadanie lub podwieczorek.

Do ciasteczek można dodać łyżkę inuliny. Inulina jest doskonałym pokarmem dla bakterii probiotycznych żyjących w naszym układzie pokarmowym. Okazuje się, że każdy z nas ma indywidualny zestaw bakterii w układzie pokarmowym i szczepy, które łykamy w kapsułkach z apteki, niekoniecznie pokrywają się z tym co w nas siedzi. Bardziej skuteczne jest dokarmianie tych bakterii, które już mamy, czyli zjadanie prebiotyków. Oczywiście zjadanie probiotyków lub naturalnych jogurtów i kiszonek nikomu nie zaszkodzi, ale jak pokazują wyniki badań, jest to mniej skuteczne.

Nasze dobre bakterie bardzo lubią inulinę, która jest cukrem złożonym wytwarzanym przez niektóre rośliny. Inulinę można kupić w sklepach ze zdrową żywnością - ma ona postać białego, pozbawionego smaku proszku i bardzo łatwo rozpuszcza się w płynach. Można ją dodawać do soków, jogurtów lub do wypieków. Bardzo dużo inuliny jest topinamburze - klik.  

Więcej informacji o inulinie można znaleźć tutaj - klik.


Ciasteczka owsiane

inspiracja: GreenKitchenStories

70 g płatków owsianych (użyłam bezglutenowych)

4 łyżki miękkiego masła (użyłam kokosowego)

3 łyżki miodu lub syropu z agawy albo klonowego

2 łyżki sezamu, najlepiej niełuskanego

2 łyżki mąki gryczanej

1 łyżka inuliny

2 łyżki mleka (użyłam roślinnego)

1 łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki imbiru

szczypta wanilii

szczypta soli

Opcjonalnie do ciasteczek możemy dodać łyżkę nasion chia lub świeżo zmielonego siemienia lnianego.

 

Do miski wrzucamy wszystkie składniki ciastek i przy pomocy drewnianej łyżki lub - jeszcze lepiej - dłoni, łączymy je dokładnie ze sobą. 

Przykrywamy miskę folią i odstawiamy na 30 minut. Jeśli jest bardzo gorąco (w lecie), to wstawiamy miskę do lodówki.

Po 30 minutach masa powinna trochę stężeć, a płatki owsiane zmięknąć i łatwiej będzie formować ciasteczka.

Piekarnik nagrzewamy do 180° C.

Dużą płaską blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Łyżką umoczoną w wodzie nabieramy masę (niepełną łyżkę), formujemy kulkę, a potem spłaszczamy ją między dłońmi. Jeśli masa klei się do dłoni, to moczymy je w wodzie. Ciasteczka układamy na blaszce i pieczemy w nagrzanym piekarniku przez około 15 - 18 minut, do czasu aż nabiorą złotego koloru.

UWAGA! Ciasteczka zaraz po upieczeniu są bardzo kruche i się rozpadają. Używając łopatki do nakładania ciasta lub szerokiego noża bardzo ostrożnie przekładamy ciastka na kratkę do studzenia. Po kilkunastu minutach są już twarde i gotowe do jedzenia.

Smacznego!

 

 

 

 

 

 

 

Makagigi

Makagigi to najprościej mówiąc sezamki w których sezam zastępujemy makiem. Skorzystałam z przepisu z ostatniego numeru KUKBUKa. Do przepisu wprowadziłam kilka zmian, moje makagigi są tylko miodowe, bez dodatku cukru. Pewnie dlatego lekko się kleją, ale uznałam, że z cukrem będą za słodkie. Wzbogaciłam je o świeżo startą skórkę z pomarańczy i sezam.

Jeśli ktoś jednak zdecyduje się na wersję z cukrem to należy dodać 1 szklankę cukru i podgrzać go razem z miodem.

 

DSC_7887.JPG

Makagigi

inspiracja: "KUKBUK" nr 6, artykuł: "Czas wytchnienia", Anna Włodarczyk

1/2 szklanki płatków migdałowych

1/4 szklanki sezamu

1/2 szklanki miodu

1/2 łyżeczki przyprawy korzennej do pierników

skórka otarta z jednej pomarańczy, najlepiej ekologicznej

3/4 szklanki maku, przesianego

 

Płatki migdałów prażymy na suchej patelni do czasu, aż się lekko zarumienią. Zdejmujemy z ognia i odstawiamy na bok.

To samo robimy z sezamem.

W rondlu roztapiamy miód (na małym ogniu), dodajemy przyprawę do pierników i skórkę otartą z pomarańczy. Dokładnie mieszamy i dodajemy uprażone migdały, mak i sezam.

Masę dokładnie mieszamy i podgrzewamy przez około 20 minut. Podczas podgrzewania bardzo często mieszamy. Po 20 minutach masa powinna zgęstnieć.

Na blacie kuchennym lub stolnicy rozkładamy papier do pieczenia. Przekładamy masę na papier, przykrywamy jeszcze jednym kawałkiem papieru do pieczenia i rozwałkowujemy na bardzo cieniutki placek. Ja rozwałkowałam na 2 mm, jeśli makagigi będą za grube to można sobie zęby na nich połamać :-).

Zdejmujemy wierzchnią warstwę papieru i zostawiamy masę do zastygnięcia. Po przestygnięciu, zanim masa zastygnie, kroimy ją w dowolne kształty. Nóż możemy zamoczyć w wodzie, wówczas masa nie będzie się do niego kleić.

Po zastygnięciu makagigi są nadal lekko klejące, więc żeby się nie posklejały to układamy je warstwami, papier do pieczenia, makagigi, znowu papier, itd. Ja przechowuję je w szczelnie zamkniętym pudełku w chłodnym miejscu, w lodówce lub na balkonie (jeśli temperatura na zewnątrz na to pozwala). Po jednej nocy w lodówce były już bardzo twarde.

DSC_7946.JPG

Smacznego!

 

Smażone banany z cynamonem i sezamem

O tej porze roku powinniśmy unikać owoców egzotycznych, ponieważ bardzo wychładzają organizm - a my musimy się raczej rozgrzewać. Jest jednak na to sposób: obróbka termiczna i odpowiednie przyprawy.

Jeśli mamy w domu przejrzałe banany, których nikt nie chce jeść bo brzydko wyglądają,  to możemy w błyskawicznym tempie przygotować  z nich pyszny deser.

Zapach smażonych bananów jest obłędny :-)

 

DSC_7313.JPG

Smażone banany

1 łyżka masła klarowanego lub masła kokosowego (ja używam masła kokosowego z naturalnym aromatem)

2 średnie banany, pokrojone w plasterki, banany muszą być bardzo mocno dojrzałe!

1/4 łyżeczki mielonego cynamonu

1 łyżeczka uprażonego sezamu (ja używam niełuskanego)*

 

* Sezam prażymy na suchej patelni, na bardzo małym ogniu, często mieszając. Sezam jest gotowy kiedy zacznie wydzielać przyjemny, orzechowy zapach.

 

Na patelni rozgrzewamy masło, dodajemy pokrojone banany, posypujemy cynamonem i smażymy na małym ogniu przez około 3 minuty. W czasie smażenia mieszamy banany dość często. 

Posypujemy banany sezamem, mieszamy i przekładamy do miseczki. Zjadamy na ciepło!

Smacznego!

DSC_7299.JPG

 

 

Krem z truskawek i nerkowców

Bardzo prosty w przygotowaniu deser, idealny dla osób unikających nabiału lub będących na diecie wegańskiej.

Pomysł na ten krem przyszedł mi do głowy kiedy robiłam "sernik" z tego przepisu z bloga My New Roots - klik. Serniczek też bardzo polecam, ale to wersja wypasiona deseru, na specjalne okazje (wizyty gości).  

Do przygotowania deseru będzie potrzebny blender lub mikser o dużej mocy ponieważ orzechy należy zmielić na aksamitny krem. Przydadzą się też miarki szklanek . Jeśli ktoś jeszcze nie ma to polecam zakup takiego zestawu (1 szklanka, 1/2, 1/3, 1/4) w sklepie z gospodarstwem domowym. Na pewno przyda się w każdej kuchni, bardzo ułatwia odmierzanie składników i zachowanie proporcji. 

Przygotowanie deseru należy zaplanować dzień wcześniej, ponieważ orzechy muszą się moczyć w wodzie przez całą noc. 

DSC_5123.jpg
DSC_5093.JPG

Krem z truskawek i nerkowców

inspiracja: My New Roots - klik

 

1 1/2 szklanki nerkowców (orzechów cashew), namaczamy na noc w wodzie

400 g świeżych truskawek  plus kilka sztuk do podania deseru*

1/3 szklanki miodu lub syropu z agawy lub syropu z brązowego ryżu (ilość można zmniejszyć) **

1/3 szklanki masła kokosowego, roztopionego (można pominąć) 

1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego lub sproszkowanej wanilii 

4-5 łyżek świeżego soku z cytryny

Namoczone przez noc orzechy odcedzamy na sitku.  

Wszystkie składniki deseru wrzucamy do blendera lub miksera (polecam jako pierwsze wsypać truskawki) i miksujemy na bardzo gładki krem, przypominający gęsty jogurt (może to potrwać kilka minut).

Jeśli blender się zablokuje, to wyłączamy go i  składniki  mieszamy łyżką - żeby odblokować noże - i ponownie uruchamiamy blender.

Sprawdzamy smak deseru i jeśli trzeba, to dosładzamy lub dodajemy więcej soku z cytryny. Tutaj niestety ciężko jest podać dokładne proporcje ponieważ nigdy nie wiadomo, jak słodkie będą truskawki. 

Gotowy krem przekładamy do małych pojemników i wkładamy do lodówki na co najmniej 2 godziny. Ja użyłam słoiczków o pojemności 0,15 l - wyszło 5 porcji. 

Deser przed podaniem możemy udekorować pokrojonymi truskawkami i listkami świeżej mięty. 

 

* truskawki możemy zastąpić malinami 

w zimie możemy użyć mrożonych owoców, tylko trzeba odlać sok po ich odmrożeniu

** polecam ten wpis o naturalnych słodzikach  - klik

Smacznego! 

DSC_5155.jpg

Banana bread

Jeśli kupiliście za dużo bananów, które dojrzewają w zawrotnym tempie, a Wy nie nadążacie z ich zjadaniem, to są sposoby na ich wykorzystanie. Moja pierwsza propozycja (będzie ich więcej) to banana bread czyli keks bananowy.

Przepis znalazłam kilka lat temu w "Gazecie Wyborczej", wprowadziłam trochę "uzdrawiających" zmian (zmniejszyłam ilość cukru, użyłam pełnej mąki orkiszowej i zwykłe masło zastąpiłam masłem kokosowym) i od tej pory korzystam z niego od czasu do czasu.

DSC_4424.jpg

Banana bread

przepis modyfikowany, źródło: "Gazeta Wyborcza"

500 g mocno dojrzałych bananów (waga owoców w skórce)

100 g płynnego miodu lub syropu z agawy

2 jajka

125 g masła kokosowego, nierafinowanego (w oryginale zwykłe masło)

60 g cukru z palmy kokosowej lub ksylitolu

250 g mąki orkiszowej, pełnej (w oryginale zwykła mąka pszenna)

1/2 łyżeczki cynamonu

2 łyżeczki  proszku do pieczenia

50 g wiórków kokosowych, niesłodzonych*

keksówka , 11 cm x 30 cm, wyłożona papierem do pieczenia

Piekarnik nagrzewamy do 180° C

Obrane banany, miód i jajka miksujemy w blenderze na gładką masę. 

Masło ucieramy z cukrem (mikserem).

Mąkę, cynamon i proszek do pieczenia mieszamy i przesiewamy przez sitko.

Do masy z masła i cukru dodajemy na zmianę po łyżce suchych składników i masy bananowej i dokładnie mieszamy.

Na koniec dodajemy wiórki kokosowe, dokładnie mieszamy, wlewamy do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i wstawiamy do nagrzanego  piekarnika.

Pieczemy 50 - 60 minut, skórka powinna być rumiana, drewniany patyczek wbity w ciasto powinien być suchy po wyjęciu.

Ciasto kroimy po wystudzeniu.

* Ja niestety nie miałam w domu wiórków kokosowych i użyłam płatków kokosowych - to te białe kawałki w cieście :-)

Mocno dojrzałe banany idealnie nadają się do pieczonej owsianki - klik.

DSC_4386.jpg

Smacznego!

Pieczona owsianka z owocami

To propozycja na leniwy, niedzielny poranek lub deszczowe popołudnie. Możemy wykorzystać owoce sezonowe lub mrożonki. Autorka oryginalnego przepisu, Heidi Swanson, oprócz owoców jagodowych poleca  śliwki. 

Owsiankę możemy przygotować w wersji wegańskiej i bezglutenowej, wystarczy wprowadzić kilka drobnych zmian w przepisie, które zaznaczyłam poniżej.

DSC_3778.jpg

Pieczona owsianka z owocami

przepis modyfikowany, źródło: "Super natural every day", Heidi Swanson

200 g płatków owsianych, można użyć bezglutenowych (dostępne w sklepach ze zdrową żywnością)

60 g orzechów włoskich, pokrojonych i lekko uprażonych

60 g cukru kokosowego lub syropu klonowego, można również posłodzić ksylitolem, miodem lub syropem z agawy

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 1/2 łyżeczki cynamonu

1 łyżeczka sproszkowanejj wanilii lub ekstraktu waniliowego

szczypta soli

2 łyżki niełuskanego sezamu (opcjonalnie)

475 ml ulubionego mleka, ja użyłam mleka z owsa z algami

1 jajko, w wersji wegańskiej używamy ziarenek chia (1 łyżka ziarenek chia + 3 łyżki wody, mieszamy i po chwili powstanie żel, który doskonale zastępuje jajko)

3 łyżki masła roztopionego i przestudzonego, w wersji wegańskiej używamy masła kokosowego, nierafinowanego

2 dojrzałe banany

1 1/2 szklanki owoców jagodowych , ja użyłam mrożonej mieszanki malin i jeżyn

Piekarnik nagrzewamy do 190° C.

W jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki, czyli: płatki owsiane, orzechy, cukier (jeśli używamy), proszek do pieczenia, cynamon, sól, sproszkowaną wanilię i sezam.

Do drugiej miski wlewamy wszystkie płynne składniki owsianki: jajko (roztrzepujemy widelcem), miód lub inny płynny "słodzik" (jeśli używamy zamiast cukru), mleko, roztopione masło, ekstrakt waniliowy (jeśli używamy) i dokładnie mieszamy.

Składniki suche i płynne łączymy ze sobą i dokładnie mieszamy.

Naczynie do zapiekania smarujemy tłuszczem. Możemy użyć jednej dużej formy (20cm x 20cm) lub kilku malutkich.

Na dnie naczynia układamy pokrojone w plastry banany, a na nich układamy 2/3 owoców jagodowych. Zalewamy owoce wcześniej przygotowaną mieszanką płatków i mleka, a na wierzchu układamy pozostałe owoce.

Pieczemy w nagrzanym piekarniku przez 35 - 45 minut. Owsianka powinna się lekko zarumienić.

Podajemy na ciepło, a jeśli owoce są kwaśne to możemy przed podaniem polać owsiankę miodem, syropem z agawy lub syropem klonowym.

DSC_3759.JPG

Smacznego!

Ciasteczka owsiane z figowym nadzieniem

Te ciasteczka to doskonałe źródło błonnika, żelaza, wapnia oraz witamin z grupy B. Figi zawierają 14g błonnika na 100 g owoców i są doskonałym odkwaszaczem organizmu.

Oryginalny przepis pochodzi z bloga My New Roots. Ja go odrobinę zmodyfikowałam, tzn. dodałam jeszcze sezam, żeby zwiększyć zawartość wapnia, a wywar z rooibosa zastąpiłam wodą (nie przepadam za rooibosem).

Takie ciastka możemy z czystym sumieniem podać dziecku np. na drugie śniadanie.

DSC_3448.JPG

Ciasteczka owsiane z figowym nadzieniem

przepis modyfikowany, źródło: My New Roots

DSC_3364.jpg

Nadzienie

150 g suszonych fig (najlepiej bio, niesiarkowanych)

1/2 szklanki wody lub mocno zaparzonej herbaty rooibos

1/2 łyżeczki sproszkowanej wanilii lub ziarenka z 1/2 laski waniliowej

2 łyżeczki soku z cytryny

szczypta soli

opcjonalnie skórka starta z cytryny (cytryna bio, dokładnie umyta)

                                                             

Ciasto

100 g płatków owsianych (mogą być bezglutenowe)

35 g cukru z palmy kokosowej * lub ksylitolu brzozowego (uwaga na podrabiany ksylitol, z kukurydzy!)

1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

1/8 łyżeczki soli

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżka miodu lub syropu klonowego

1 łyżka ziarenek chia, jeśli nie mamy to można użyć jedno małe jajko

3 łyżki wody lub naparu z rooibosa

5 łyżek masła kokosowego (nierafinowanego)

1 łyżeczka sproszkowanej wanilii lub ekstraktu waniliowego

3 łyżki sezamu, niełuskanego

Jeśli używamy naparu z rooibosa to zalewamy 2 torebki rooibosa wrzątkiem (175 ml) i odstawiamy na 15 minut.

Ziarenka chia mieszamy z 3 łyżkami wody lub naparu z rooibosa i odstawiamy (zrobi się żel).

W mikserze lub blenderze mielimy płatki owsiane na "grubą" mąkę. Dodajemy cukier kokosowy, proszek do pieczenia, sól i cynamon i mielimy tylko do wymieszania składników. Dodajemy masło kokosowe, żel z chia, miód, wanilię i sezam. Miksujemy do czasu, aż ciasto zacznie się zbijać w kulę. Wyjmujemy ciasto z miksera, zawijamy w folię i odstawiamy do lodówki na co najmniej godzinę. 

Figi kroimy na małe kawałki, wkładamy do niedużego garnka, dodajemy 1/2 szklanki wody lub naparu z rooibosa, sok z cytryny, sól, wanilię i opcjonalnie skórkę otartą z cytryny. Nakrywamy pokrywką i gotujemy na małym ogniu przez około 10 minut (jeśli trzeba to podlewamy wodą). Studzimy i miksujemy na jednolitą masę.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175° C.

Wyjmujemy ciasto z lodówki, wkładamy między dwa kawałki papieru do pieczenia i rozwałkowujemy na prostokąt (12 x 28 cm). Na środku rozwałkowanego ciasta rozsmarowujemy nadzienie figowe i zawijamy brzegi ciasta do środka (zdjęcie w przepisie oryginalnym). Lekko uciskamy w miejscu złączenia brzegów. Kroimy powstały wałek na 10 - 12 kawałków i układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia (łącznikiem do dołu). Pieczemy około 20 minut.

Wyjmujemy blaszkę i studzimy ciastka.

Uwaga, ciepłe ciastka mogą się rozpadać, czekamy aż zupełnie ostygną!

Smacznego!

DSC_3415.JPG

* Cukier kokosowy jest wytwarzany z soku z pąków palmy kokosowej. Nektar jest podgrzewany i odparowywany. Taki cukier, wytwarzany tradycyjnymi metodami, nierafinowany, ma niski indeks glikemiczny (35) - dla porównania cukier trzcinowy (68). Dodatkowo ma on sporo cennych składników odżywczych: potas, magnez, cynk, żelazo i witaminy: B1, B3, B6 i C.

Mazurek czekoladowo - pomarańczowy

To jest trochę podrabiany mazurek, bo bez kruchego spodu i bez pieczenia, ale za to  bardzo smaczny - i bez cukru. Inspiracją były dwa różne wpisy na moim ukochanym blogu My New Roots. Autorka bloga, Sarah, jest specjalistką w dziedzinie holistycznego żywienia i można się od Niej wiele nauczyć. To z jej bloga dowiedziałam się, co to są jagody goji, ziarenka chia, spirulina, masło kokosowe, cukier z palmy kokosowej itd.

W swoich przepisach Sarah używa daktyli Medjool, które są bardzo duże i miękkie. Niestety takie daktyle niezbyt często pojawiają się w zwykłych sklepach, a poza tym są dość drogie. Ja użyłam zwykłych daktyli, które wcześniej namoczyłam w letniej wodzie (30 - 60 min)

Poniższe proporcje są na malutką, okrągłą blaszkę o średnicy 7cm.

DSC_3163.JPG

Mazurek czekoladowo - pomarańczowy

Spód

DSC_3094.jpg

źródło: My New Roots

1/2 szklanki (80 g ) daktyli bez pestek

1/2 szklanki orzechów włoskich

1/4 łyżeczki cynamonu

szczypta soli

łyżeczka nasion chia (opcjonalnie)

Jeśli daktyle są suche, to zalewamy je letnią wodą i odstawiamy na 30 - 60 min. Po namoczeniu lekko osuszamy daktyle na ręczniku papierowym.

Do miksera wkładamy wszystkie składniki spodu i przez chwilę miksujemy. Jeśli masa jest bardzo sucha, to dodajemy łyżkę wody. Nie miksujemy na jednolitą masę, kawałki orzechów powinny być widoczne. 

Wyjmujemy "ciasto" z miksera i lepimy kulę.

Spód blaszki wykładamy papierem do pieczenia, a boki natłuszczamy np. masłem kokosowym lub oliwą.

Kulę wkładamy na środek blaszki i ugniatając palcami rozprowadzamy po całym spodzie.

Masa

źródło: My New Roots

DSC_3116.JPG

1 szklanka orzechów włoskich 

1 1/4 szklanki (180 g ) daktyli bez pestek

1/2 szklanki ciemnego kakao (bez cukru!)

skórka otarta z jednej pomarańczy

2 - 3 łyżki świeżego soku z pomarańczy lub wody (jeśli zajdzie potrzeba)

szczypta soli

do posypania : kakao i skórka z pomarańczy

Daktyle przygotowujemy jak powyżej.

Orzechy wsypujemy do miksera i dokładnie mielimy. Dodajemy daktyle, sól i skórkę otartą z pomarańczy i mielimy na dość gładką masę. Dodajemy kakao i jeśli masa jest zbyt sucha, to dolewamy po łyżce soku z pomarańczy lub wody. Proponuję robić przerwy w mieleniu żeby mikser się nie przegrzał bo potem silnik długo stygnie.

Gotową masę przekładamy na blaszkę z wyłożonym spodem i odstawiamy do lodówki.

Przed podaniem ciasto posypujemy ciemnym kakao i skórką otartą z pomarańczy.

DSC_3137.JPG

Do mazurka, zamiast pomarańczy, można dodać np. kilka suszonych śliwek, drobno pokrojonych (wcześniej można je namoczyć w alkoholu) lub kilka grubo posiekanych migdałów.

Smacznego!

DSC_3197.JPG

Domowa chałwa

Nie jestem wielką amatorką słodyczy, a ciasta mogłyby dla mnie nie istnieć. Są jednak dwa wyjątki: gorzka czekolada i chałwa. Czekolady w domu nie robię bo mieszkam w kraju, w którym alpejskie krowy produkują duuuużo mleka z którego robi się duuuużo pysznej czekolady. Jeśli chodzi o chałwę, to zawsze przeraża mnie ilość cukru, która w niej siedzi. Co prawda udało mi się ostatnio kupić w sklepie ze zdrową żywnością  chałwę na miodzie, ale tylko w wersji podstawowej, bez dodatków. Na szczęście okazało się, że całkiem dobrą chałwę można zrobić w domu. Niedawno w programie Dzień Dobry TVN pojawiła się Agnieszka Maciąg ze swoimi przepisami na zdrowe słodycze, a wśród nich zaprezentowała przepis na domową chałwę. Przepis oczywiście natychmiast wypróbowałam. 

DSC_1796.JPG

Domowa chałwa

300 g sezamu (ja użyłam niełuskanego - dlatego chałwa ma ciemny kolor)

8 łyżek jasnego, płynnego miodu, o neutralnym smaku

ulubione dodatki, np. prażone orzechy ( ja użyłam orzechów laskowych i włoskich), wanilia, kakao

Sezam prażymy na suchej patelni, na bardzo małym ogniu, często mieszając. Gdy zacznie pachnieć i nabierać złotego koloru to znaczy, że jest już gotowy. Uprażony sezam przesypujemy do innego naczynia i studzimy.

Ostudzony sezam bardzo dobrze mielimy w młynku do kawy.

Zmielony sezam mieszamy z miodem i wybranymi dodatkami, a następnie przekładamy do jakiegoś pojemnika i wkładamy do lodówki, aby masa stężała.  Bardzo dobrze sprawdzają się pojemniki silikonowe, łatwo z nich wyjąć gotową chałwę. Ja użyłam silikonowych pojemników do kostek lodu. Na tę porcję potrzebne będą dwa takie pojemniki (2 x 18 kostek). 

Smacznego!

DSC_1748.JPG

Przypominam, że sezam to doskonałe żródło wapnia!

Obok zdjęcie niełuskanego sezamu.

Batonik zamiast owsianki

Moje dzieci są bardzo oporne na owsiankę, a dodatkowo starsze (lat 7) nie zbliża się do mleka i jego wszelakich roślinnych zastępników. Jest problem ze zdrowymi śniadaniami, szczególnie w zimie, kiedy trzeba rozgrzać się przed wyjściem do szkoły. Wpadłam na pomysł, żeby im podać owsiankę w postaci batoników :-).  Zależało mi, żeby batoniki miały dużo żelaza i wapnia. Trafiłam na przepis Trufli, jest w nim popping z amarantusa (żelazo) i sezam (wapń). Wprowadziłam kilka zmian i dopasowałam przepis do upodobań kulinarnych moich dzieci :-). Eksperyment zakończył się wielkim sukcesem, zajadają aż miło patrzeć.

Batoniki można upiec w wersji wegańskiej. W tym celu zwykłe masło należy zastąpić olejem kokosowym nierafinowanym, a białko jajka ziarenkami chia namoczonymi w wodzie (1 łyżka ziarenek i 3 łyżki wody to ekwiwalent jednego białka)

DSC_1633.JPG

Batoniki z ziaren wielu

przepis modyfikowany, żródło : blog Trufli

DSC_1593.jpg

80 g masła lub masła kokosowego nierafinowanego, roztopionego i przestudzonego

80 g mąki orkiszowej, najlepiej razowej (ja użyłam typ 1050)

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka ekstraktu z wanilii lub suszonej i zmielonej wanilii

50 g poppingu z amarantusa

50 g płatków jaglanych lub jeszcze raz 50 g poppingu z amarantusa

50 g ziaren słonecznika lub orzechów laskowych, posiekanych

50 g migdałów, posiekanych

50 g sezamu (najlepiej niełuskanego)

50 g orzechów włoskich, posiekanych

50 g płatków owsianych

110 g jasnego syropu z agawy lub dobrej jakości miodu (nie przemysłowego) o neutralnym smaku

1 białko, ubite lub 1 łyżka ziaren chia wymieszanych z 3 łyżkami zimnej wody i pozostawionych na 3 minuty, do zgęstnienia

opcjonalnie garść ulubionych suszonych owoców jagodowych

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 165- 170st. C

Wszystkie składniki dokładnie mieszamy w dużej misce. Przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia (wymiary mojej blaszki : 24cm x 24cm) i bardzo mocno ugniatamy (np. dnem grubej szklanki lub tłuczkiem do mięsa). Jeśli masa nie będzie dobrze ubita to batoniki mogą się bardzo kruszyć przy krojeniu.

Pieczemy przez 25 - 30 minut, masa powinna nabrać złocistego koloru.

Po wyjęciu z piekarnika delikatnie zdejmujemy obręcz blaszki. Kroimy po ostudzeniu!

Przechowujemy szczelnie zamknięte w szklanym lub blaszanym pojemniku.

Nie wiem jak długo mogą poleżeć bo u nas znikają w ciągu 2 -3 dni :-)

Smacznego!

Tort potrójnie czekoladowy

Ostatnio świętowaliśmy w domu czterdzieste urodziny! Tort na tę okazję musiał być specjalny. Jubilat jest wielkim fanem czekolady więc wybór padł na tort czekoladowy. Przepis pochodzi z pierwszego numeru magazynu kulinarnego "KUKBUK". Twórcy magazynu zaprosili do współpracy najlepszych blogerów kulinarnych i miłośników dobrego jedzenia. Znajdziemy tam dużo przepisów i ładnych zdjęć, kilka wywiadów i felietonów. A to wszystko ładnie wydane i w przystępnej cenie, polecam.

Wracając do przepisu, tradycyjnie wprowadziłam kilka zmian. Wiedziałam, że ciasto będą jeść dzieci więc zrobiłam mus czekoladowy bez jajek , bazując na tym przepisie Kwestia Smaku. Generalnie staram się unikać cukru nawet w wypiekach (zastępuję miodem lub syropem z agawy), ale w tym przypadku bałam się eksperymentować, ponieważ nigdy wcześniej nie piekłam tego ciasta, i użyłam cukru z palmy kokosowej. Do tortu idealnie pasuje sos z malin i miodu.

Zarówno domownicy jak i goście byli zachwyceni tortem. Ledwo udało mi się ocalić jeden kawałek do sesji zdjęciowej.

DSC_1114.JPG

Tort potrójnie czekoladowy

przepis modyfikowany, źródło: Magazyn "KUKBUK" nr 1 , Monika Walecka

Tortownica 23 cm, dno blaszki wykładamy papierem do pieczenia, a brzegi smarujemy tłuszczem.

Warstwa brownie:

1 tabliczka czekolady 72 % (100 g)

70 g masła

2 jajka

4 łyżki cukru (z palmy kokosowej)

4 płaskie łyżki mąki

Warstwa sernika:

1 tabliczka czekolady 72% (100 g)

2 jajka

2 łyżki cukru (z palmy kokosowej)

2 łyżki miodu o łagodnym smaku lub syropu z agawy

250 g serka philadelphia

Mus czekoladowy:

250 g serka mascarpone, w temperaturze pokojowej

1 tabliczka czekolady 72% (100 g)

300 ml śmietanki kremowej, zimnej

3 łyżki miodu o łagodnym smaku

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 140° C

Warstwa brownie

Czekoladę i masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej (w garnku zagotowujemy wodę, na garnku ustawiamy naczynie z połamaną czekoladą i masłem, czekamy aż się rozpuszczą, mieszając od czasu do czasu). W osobnej misce miksujemy jajka i cukier, tak długo, aż uzyskamy jasną i puszystą masę.  Łączymy masę jajeczną i przestudzoną czekoladę, dodajemy mąkę, dokładnie mieszamy i wylewamy na tortownicę.

Warstwa sernika

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Jajka ucieramy z cukrem, dodajemy ser i miód i nadal ucieramy, aż składniki się połączą. Dodajemy przestudzoną czekoladę i dokładnie mieszamy. Wylewamy delikatnie masę serową na masę brownie. Wkładamy do piekarnika i pieczemy przez godzinę. Po wystudzeniu ciasta robimy mus.

Mus

Czekoladę łamiemy i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Serek mascarpone mieszamy z miodem i ciepłą czekoladą. Śmietankę ubijamy na sztywną pianę i delikatnie łączymy z masą czekoladową. Wykładamy mus na wierzch wystudzonego ciasta. Zawijamy ciasto w folię i wkładamy do lodówki na conajmniej 6 godzin.

Przed podaniem posypujemy tort ciemnym kakao.

Sos malinowy (opcjonalnie, do polania kawałka tortu na talerzyku)

1 szklanka malin, mogą być mrożone (trzeba rozmrozić)

miód o delikatnym smaku

Maliny mielimy w blenderze, przecieramy przez sitko, żeby pozbyć się pesteczek i słodzimy miodem.

Smacznego!

Piernik

To chyba będzie mój jedyny przepis świąteczny w tym roku. Pierogi i kapusta z grzybami niestety nie załapały sie na sesję zdjęciową przed zamrożeniem.

Tego ciasta nie da się zepsuć, zawsze wychodzi, a im starsze tym lepiej smakuje. 

DSC_1048.JPG

Piernik z suszonymi morelami i orzechami

przepis modyfikowany, źródło: "Gazeta Wyborcza"  Robert Makłowicz

1/2 szklanki płynnego miodu

1/2 szklanki cukru (ja użyłam cukru z palmy kokosowej) możemy zastąpić ksylitolem lub 1/2 szklanki miodu

1 1/2 szklanki mąki , przesianej ( ja użyłam ciemnej mąki pszennej, drobno mielonej, typ 1050)

30 g masła, roztopionego i przestudzonego

2 jajka

1/4 szklanki kwaśnej śmietany

20 g przyprawy do piernika

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżka ciemnego kakao

8 suszonych moreli, pokrojonych w kostkę (najlepiej ekologicznych, suszonych na słońcu)

3 garście orzechów włoskich, posiekanych

skórka otarta z jednej pomarańczy (opcjonalnie)

blaszka o wymiarach: kwadratowa 24 cm x 24 cm, okrągła o średnicy 26 cm

Jeśli nie udało nam się zakupić ekologicznych moreli to musimy te co mamy odpowiednio przygotować do użytku, tzn. spróbować pozbyć się z nich dwutlenku siarki, którym zostały zakonserwowane. W tym celu zalewamy owoce wrzątkiem i pozostawiamy w wodzie na 1 minutę. Następnie odcedzamy owoce i płuczemy dokładnie pod bieżącą zimną wodą. Osuszamy papierowym ręcznikiem i kroimy w drobną kostkę.

Pomarańczę też musimy odpowiednio przygotować. Szorujemy szczoteczką pod bieżącą ciepłą wodą, a następnie sparzamy wrzątkiem.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180° C

W dużej misce mieszamy wszystkie sypkie składniki, czyli mąkę, cukier, przyprawę do piernika, proszek do pieczenia i kakao. W osobnym naczyniu lekko roztrzepujemy jajka, dodajemy miód, śmietanę i rozpuszczone masło, cały czas mieszając. Łączymy składniki mokre z suchymi , dobrze mieszamy, dodajemy posiekane morele, orzechy i opcjonalnie skórkę pomarańczową. 

Wylewamy masę na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, potrząsamy aby wyrównać powierzchnię i wkładamy do piekarnika na 50 - 60 min. Po 50 min. sprawdzamy, czy ciasto jest upieczone - wbijamy drewniany patyczek, powinien być czysty po wyjęciu. 

Po wystudzeniu ciasto owijamy w folię spożywczą i przechowujemy w chłodnym miejscu.

Smacznego!